Marzenia

Marzenia





Przyjaciółce Marzeni


Marzenia, to skrzydła Twojej duszy i uniosą Cię naprawdę wysoko, jeśli im  tylko  na to pozwolisz.

 Bowiem Twoja dusza pragnie Cię unosić, ukochać... 
Raduje się, kiedy  tańczysz taniec spełnienia i samozadowolenia z siebie. Nikt przecież nie kocha Cię i nie pragnie twojego szczęścia tak,  jak ONA.

 Żywność kontra rak. cz, II

Żywność kontra rak. cz, II



Moi drodzy. Wiemy już, że najważniejszym czynnikiem zapobiegającym chorobie nowotworowej jest właściwe żywienie oraz dbałość o nasze emocje  i myśli, czyli w potocznym tego słowa znaczeniu, unikanie stresu.

Jak pisałam, w naszym ciele każdego dnia powstają komórki  nowotworowe, ale zanim dojdzie do powstania groźnego guza, organizm sprawnie je usuwa. Komórki te, by przejść w  agresywną i złośliwą formę określana rakiem, potrzebują substancji odżywczych  oraz tlenu ( tak jak inne komórki). 

 W tym celu stymulują szybki rozrost  naszych naczyń krwionośnych, mających dostarczać im potrzebny do rozmnażania i wzrostu pokarm. 
Proces ich połączenia się z nowymi naczyniami, czyli tzw. unaczynienia            ( zezłośliwienia) nazywamy angiogenezą. To, czy on nastąpi, czy nie, decyduje o dalszym rozwoju choroby. 
Żywność kontra rak. cz I

Żywność kontra rak. cz I


  Kochani moi.


 Poznaliście już główne przyczyny choroby nowotworowej, czyli np. niewłaściwe żywienie prowadzące do zakwaszenia organizmu i niedoborów substancji przeciwutleniających 

( np.  witamin  C, A, E , cynku, selenu), promieniowanie radioaktywne, UVB, skażenie elektromagnetyczne, niedotlenienie i brak ruchu,  nadmiar toksyn i zanieczyszczeń, nałogi ( alkohol, narkotyki, nikotyna), przewlekły stres


 Wiemy też, że procesy o charakterze nowotworowym, toczą się latami, a tzw.  rak, to wynik ostatecznego załamania się  prawidłowej wydolności systemu immunologicznego i oznacza cały zespół dysfunkcji, a nie tylko  określoną jednostkę chorobową.

Miłość

Miłość




Potrzebujesz odwagi, by pokochać na nowo.

Ludzie wciąż poszukują bezwarunkowej miłości, ale gdy przychodzi, nie potrawią jej  przyjąć.
 Miłość, bowiem jest codziennym  darem  dzielenia się sobą i pokazywaniem innym swojego  prawdziwego oblicza.
 Zarazem niczego nie skrywa i  niczego nie oczekuje

Myślę tu o miłości bezwarunkowej, zależnej tylko od stanu naszego umysłu tej, której uczymy się całe życie.


 Jesteśmy w niej bezbronni, bo umysł już nie ocenia, a zarazem nie wybiera, kogo i za co kochać. Otwieramy się jednocześnie na kochanie wszystkich...

 Wtedy  również, to stan naszego ducha, a nie inni, decyduje o tym, czy odczuwamy miłość i kochamy, dla samego bycia w stanie kochania. 
Jednocześnie żadne warunki zewnętrzne nie mają już mocy sprawdzej, by oddzielić nas od wewnętrznego Źródła miłości, którą jest nasze serce.

To doświadczenie i  zrozumienie przychodzą ku nam powoli, na drodze wielu zmagań, w których to inni wpływają na nasze szczęście i warunkują, czy ich kochamy, czy nie. Stopniowo uczymy  się  emocjonalnej niezależności  i tego, jak pokochać samych siebie.

 By to osiągnąć,  po pierwsze  trzeba uwolnić się od opinii innych i zrozumieć, że jedyną osobą, która może i powinna  nas zawsze kochać  oraz  wspierać,  jesteśmy my sami.

Jeśli  nie zgromadzimy w sobie potencjału własnej miłości, nie będziemy mogli również pokochać innych i być przez nich kochanym.  Bowiem świat zewnętrzny zawsze odbija ku nam nasze nastawienie do siebie i innych. 


Jest kreacją stanu umysłu i tego, w co głęboko wierzymy.

 Zatem  inni pokochają nas dopiero, gdy bezwarunkowo kochamy siebie. Mówiąc inaczej, pozbędziemy się deficytu miłości i zaprzestaniemy poszukiwania jej na zewnątrz.

,, Miłość bowiem odnajdujemy wewnątrz, nie na zewnątrz."

 Inaczej  zawsze będziemy wymagać, a co za tym idzie odczuwać niedosyt, a nawet pretensję, gniew lub urazę.

Dlatego potrzebujemy odwagi, by wyzwolić się ze schematów zależności i oceniania  oraz chęci uszczęśliwiania i zmieniania innych lub co gorsze żądania, by to oni nas uszczęśliwiali, dokonując tym samym, zmiany na lepsze naszego życia.


Mówię też, że jesteśmy bezbronni, bo nagle tracimy znane nam mechanizmy racjonalizacji i otwieramy  się całym sercem. Na powrót stajemy się dzieckiem.

Już nikogo nie gramy i nie udajemy lepszych niż jesteśmy, nie poszukujemy też  za wszelką cenę aprobaty w oczach innych.
 Po prostu ich kochamy i jesteśmy w pełni sobą.

 Lęk znika stopniowo.
 Będąc niezależnymi od innych  jednocześnie stajemy się odpowiedzialni za swoje emocje i uczucia, o to może nas trochę przerażać.
Odbiera nam to, bowiem znane metody łagodzenia dyskomfortu i podnoszenia niskiej samooceny- to inni mnie unieszczęśliwiają, to przez nich, to w nich jest przyczyna itp. 

Chwilowo możemy odczuwać dziwną pustkę. To też mija. 
Przechodzimy różne cykle: samotności i poznawania na nowo samych siebie, wychodzenia ku innym i dzielenia się  swoimi przemyśleniami, samouzdrawiania duchowego i dbania o własne ciało... 
Wiem, bo sama przez to przechodzę.

 Czasem brak w tym równowagi. Nie oceniajmy jednak siebie, gdy potrzeba nam będzie dłuższej samotności lub gdy poczujemy obojętność w stosunku do innych. 
Wszystko stopniowo się zharmonizuje...

Gdy odkryjemy własną niepowtarzalność, siłę, piękno, mądrość, niezależność, stopniowo powrócimy ku innym, ale już bez lęku i oczekiwań. Naszą tarczą stanie się silne poczucie wartości i umiejętność dbania o własne dobro. Już nic i nikt nie będzie nas ranić.

 Ludzie boją się kochać wtedy, gdy nie przejdą świadomie procesu stania się niezależnym od innych i naprawdę  nie pokochają samych siebie. Wstydzą się też okazywania uczuć i doceniania niezwykłości innych.
To bardzo osłabia czakrę serca. Powodem jest złudzenie, że gdy na nikim nam nie zależy, nikogo nie czynimy wyjątkowym i ważnym, to nikt  nas nie zrani i nie sprawi, że poczujemy się nie dość dobrym.

Prawda jest jednak inna. Tylko gdy bezwarunkowo kochamy siebie i zgromadzimy potencjał miłości ku innym bez presji i chęci zmieniania, to odzyskujemy swoją SIŁĘ i MOC. Inaczej utkniemy na długo w lęku i mechanizmach zależności- Jak oni mi, tak ja im. 

Mówiąc inaczej-gdy  zawsze kochamy siebie, to  żadne działania innych nie powodują, że jest inaczej, nikt też  nie może nas  zranić i skrzywdzić.
 Już nie oczekujemy od innych, tylko swobodnie dajemy, bo to nas  uszczęśliwia więc, gdy inni nam nie dają, to nie odczuwamy braku- przecież dajemy i kochamy bezwarunkowe, a nie oczekujemy.

Dopiero po przejściu procesu pokochania siebie, stajemy się silni i wolni od złudzeń. Teraz dopiero  przychodzi kolej na  świadome  kochanie innych i dzielenie się swoim pięknem oraz szczęściem. Ci, którzy kochają są bowiem szczęśliwcami i pięknieją w oczach. Miłość gromadzi się wokół nich, bo odczuwają wdzięczność za  siebie i tych, którzy ich otaczają, za swoje doświadczenia i spełnione życie. Wszędzie poszukują dobra. W działaniach i postawach innych, nawet tych pozornie niekomfortowych i wcześniej uznawanych za niepożądane i niewłaściwe, przeglądają się jak w lustrze. Tam, gdzie pojawia się jeszcze dyskomfort- zapaliło się czerwone światło- popracuj nad kochaniem siebie bardziej i nie oczekuj, że inni mają Cię otaczać wsparciem i szacunkiem- Ty sam masz to robić.

Zamień opór i negację na akceptację i zrozum, że miłość nie jest chęcią zmiany innych, ale sztuką dostrzegania piękna i doskonałości pomimo.

Świadomie dążą do bycia w stanie miłości, która jest ich siłą, a nie słabością.
 Potrafią również dbać o siebie i chronić się przed tym, co dla nich niekorzystne.
Niektórzy mogą nawet  tego nie rozumieć i myśleć o nich, że są egoistami, bowiem zawsze w centrum ich uwagi są ich własne emocje. 
 Cóż, muszą przecież świadomie nimi zarządzać. Sami pragną zadbać o własne dobro- nie wymagają tego od innych.  

Jednocześnie stają się kreatorami siebie, więc nie obwiniają o nic innych, nie gromadzą  też  żalu  i gniewu.

Zanurzenie się w miłości  jest jednocześnie wejściem w stan zaufania.
 Ufam, że życie mnie wspiera i prowadzi, że zasługuję na wszystko, co najlepsze. Ufam, że inni idą ku mnie, niosąc mi piękne okazje do głębszego poznania siebie.
Wiem, że są moim doskonałym zwierciadłem i to, co czuję w związku z ich postawami służy mojej drodze duchowej doskonałości. Zawsze się uczę.

 Otwieram się na nowo, bo ćwiczę się świadomie we wszystkim widzieć tylko dobro.
 Moje myśli tworzą moją życiową przestrzeń, więc tak właśnie będzie, a co daję i tak i tak powróci.
 Przecież zasługuję na miłość tylko dlatego, że istnieję...

Gdy kocham i jestem za wszystko wdzięczny, zawsze jestem kochany.

                                                                            Zatem odwagi i nie bójmy się kochać.




Dieta owocowo- warzywna wg dr. E. Dąbrowskiej.

Dieta owocowo- warzywna wg dr. E. Dąbrowskiej.



Zaawansowaną formą  leczenia i oczyszczania organizmu  jest sześciotygodniowa dieta, opracowana przez doktor E. Dąbrowską. 

Jej  podstawowym założeniem jest przejście na system odżywiania wewnętrznego.

Zdaniem autorki, choroby cywilizacyjne wynikają głównie z tzw. przejadania  się i nieprawidłowego żywienia, a leki tylko tłumią ich objawy, zamiast leczyć faktyczne przyczyny.

 Ujmuje ona nasz organizm, jako całościowy system dążący do samoregulacji i uzdrowienia.

By to nastąpiło, muszą być jednak  spełnione odpowiednie warunki. 
Żywokost-cudowna roślina na trądzik, bóle stawów i blizny.

Żywokost-cudowna roślina na trądzik, bóle stawów i blizny.


Żywokost znano  już w starożytności. Był  cenionym specyfikiem przyspieszającym gojenie się ran, złamań i zwichnięć.
Swoje niezwykłe właściwości zawdzięcza on  głównie obecności alantoiny i związków śluzowych.

W jego składzie występują także  liczne alkaloidy pirolidyzynowe, które w większych dawkach mogą być toksyczne dla wątroby, stąd korzeń żywokostu stosuje się głównie zewnętrznie.
 Awokado

Awokado


Awokado jest owocem pochodzącym z Meksyku. Obecnie jest też uprawiane w Chile i Stanach Zjednoczonych.

Jego  głównym bogactwem są korzystne dla naszego serca tłuszcze jednonienasycone, witaminy E, A, C, B  oraz K, likopen i kwas oleinowy.

Wolność.

Wolność.




 Kochani.

 Myślę, że tym, czego potrzebujemy dla naszego rozwoju i szczęścia,  jest wolność. 

Jesteśmy zanurzeni w dualnej lub jak kto woli, czarno- białej rzeczywistości. 
 Ale  to właśnie ona pozwala nam na szybkie  pójście na przód. 
To, czego nie chcemy i określamy, jako negatywne, kieruje nas bowiem ku temu, czego pragniemy- uważamy za pozytywne. Dualność i odczuwanie dyskomfortu na pewnych poziomach rozwoju  nam służą. Popychają  nas do przodu, motywują do działań, wyzwalają chęć zmian. 

 Odchodząc od tego czego nie chcemy, wędrujemy   ku dobru, przyjemności, spełnieniu, miłości, realizacji marzeń...

  Nasz umysł  jest w tym procesie przydatnym narzędziem, które jednak stale ocenia i mówi: dobre- złe, chcę- nie chcę, akceptowane - negowane, w zakresie  nie tylko naszych  indywidualnych potrzeb i działań, ale i opinii  ogółu. Z tej przyczyny czujemy się również  czasem  uwikłani, zniewoleni tym, co inni o nas pomyślą, czego od nas wymagają lub  co gorsza oczekują... 

Mamy także wrażenie braku emocjonalnej i sprawdzej wolności.

 Bycie wolnym  oznacza  zatem świadome i samodzielne dokonywanie odpowiednich dla nas i dla innych wyborów (  pomimo  istnienia pewnych  ograniczeń).

 W zakresie tego, co jest i nie zawsze jest zależne tylko od nas, to my dokonujemy własnego, zależnego tylko od nas osądu.
 Decydujemy o tym, jak  postrzegamy rzeczywistość i w jakim celu  wykorzystamy aktualne doświadczenie.

 Przejmujemy  kontrolę nad  umysłem i wyzwalamy się od cudzych opinii oraz oceniania innych- ja określam to słuchaniem siebie i swojego serca.

 Warto, by każdy z nas zadał sobie pytanie-
 Skoro  mamy prawo żyć po swojemu i podążać za  głosem duszy i serca, to czemu oceniamy i krytykujemy innych, gdy postępują inaczej  i mają odmienne od naszych poglądy?

 Przecież każdy z nas ma swój rytm i rozwija się w indywidualnym tempie. Celowo rodzi się w tej, a nie innej rodzinie, by zgodnie ze swoim karmicznym planem odbyć takie, a nie inne lekcje. 
To, co służy jemu, drugiemu ani nam samym, na nic się nie zda.

Wolność jest równocześnie szacunkiem dla innych i daniem im prawa, by wzrastali i doświadczali rzeczywistości w odmienny od naszego i ogółu sposób.

Przynosi nam ogromną ulgę- nikt nie musi i wręcz nie powinienem żyć tak, jak ja  i inni sobie tego życzą. Przewodnikiem  i motywatorem jest jego serce, a nie nasze i innych względem niego oczekiwania...

 Wspaniałe prawda? 
Jesteśmy  wolni, bo jednocześnie  uwzględniamy prawo do wolności innych. Jesteśmy wolni, bo nikogo nie oceniamy. 
Nie mamy wymagań, nie doświadczamy  w związku z tm rozczarowań, gniewu, frustracji, gdy nie zostaną spełnione. 

 Nikt przecież, w tym i  my sami, nie może mieć wpływu na działania innych osób. Jedynym  co możemy  zrobić, to wymagać od siebie, zmieniać siebie, oceniać swoje zachowania... i wyznaczać własny kierunek.
Innych możemy tylko wspierać miłością  i akceptacją, nawet jeśli popełniają błędy.


Wolność jest więc  jednocześnie unikaniem negacji – akceptuję  tych, którzy mnie otaczają i towarzyszą mi na drodze życia, pomimo ich odmienności.

 Krytykujemy bowiem zazwyczaj wszystko to, co nie pasuje do naszego zbioru pojęć, jako ,, dobre- pozytywne, czy pożądane".   Ale  skoro jest to część doświadczeń tych, których ,, kochamy", to oznacza jednocześnie negację ich prawa do odmienności i uczenia się na własnych błędach.

 Stąd, tak ważne jest powiedzenie - kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień, przestrzegające nas przed zbyt pochopnym osądem.

My też chcemy być akceptowani i kochani bezwarunkowo. Też chcemy, by nam wybaczano błędy i zapominano o naszych niedoskonałościach. 
 Ale, by  otrzymać, musimy najpierw dać.

Wolność i brak negatywnej oceny ( negatywizmu) jest najpiękniejszym darem, jaki możemy dać innym i sobie. 

W szerszym kontekście jest wspieraniem siebie i innych dobrymi myślami, dobrym słowem raz uwagą na tym, co w nich i w nas pozytywne...
 Jest wymianą poglądów i przeżyć, ale bez chęci wywierania presji.

Jeśli nasze działanie lub przekonanie jest dla kogoś przykładem i sam dobrowolnie chce z niego skorzystać, to O. K. Jeśli nie, to też jest  w porządku. 
Jeśli ja uczę się na cudzych błędach i dobrowolnie korzystam z ich mądrości, to  wspaniale, ale jeśli po swojemu powielam tzw. błędy też jest O. K - moje wnioski i lekcje są przecież odmienne, a jestem tu by doświadczać...

 Kiedy wsłucham się w rytm serca  to, i tak i tak, podążę ku dobru, ku miłości i odnajdę najlepszą drogę...


     Czego życzę wam z całego serca.

Kilka  z moich cytatów.

Wszelkie formy zniewolenia mają swoje źródło w chęci narzucenia innym swoich racji.

Wolność to jednocześnie wybaczanie  oraz świadome bycie tu i teraz.

 Wolność to miłość.  Gdy oceniasz i zniewalasz, przestajesz kochać.

Wolność to akceptacja oraz zwrócenie oczu ku światłu, a nie ciemności...

Wolność  to nasza Moc. Oznacza wyjście poza ograniczenia dualnego umysłu i uznanie naszej boskości.

W sercu jesteś naprawdę wolny i nieskończony. Nie boisz się niczego, wiesz, po co przyszedłeś i ku czemu podążasz...

Wolność to odwaga i podejmowanie nowych wyzwań. 
Nic nie stoi  nam na przeszkodzie, bo we wszystkim jesteśmy wspierani.

Wolność, to przebudzenie się z iluzji bycia niedoskonałym. Tu i teraz    mamy moc   wyzbycia  się krytycyzmu i nadmiernych wymagań. 

Uwalniając czakrę serca z gniewu i krzywdy przywracamy prawidłowy  przepływ  uzdrawiającej energii w naszym życiu. Teraz dopiero możemy dokonać koniecznych zmian i podążać w kierunku dobra oraz samospełnienia.




Copyright © 2014 Sięgnij do natury , Blogger