Nigdy się nie zmieniaj

Nigdy się nie zmieniaj





Dla  Darka.


 Ktoś kiedyś powiedział -  Bądź  sobą i nigdy się nie zmieniaj.

Kiedy  odrzekłam- Jestem doskonała, zawahał się jednak i stwierdził.
- Trzeba się doskonalić.

 Oj, szepcze dusza, mądrze mówił, tylko zapomniał dodać, że to nie Ciebie trzeba ulepszać, a tylko rozwijać w tobie to, co najlepsze.
 Zapewne, to miał na myśli.

 Przecież wiesz, że jesteś doskonała, jak  doskonały jest ten, co Ci powiedział…

Czasem jest jednak tak, że ,,coś ''  Ci uwiera i to coś należy zmieniać, a nie Ciebie samą. Ty jesteś cudem i nigdy się nie zmieniaj.

Ten, co Ci powiedział, pewnie już to wiedział, bo z niejednego pieca chleba  jadł.
 Wie, że jak coś komuś nie gra, to nie o piec chodzi, tylko o składniki chleba.
 Może trzeba szczyptę soli dosypać, może więcej wody dolać. Kto, by piec burzył, by zjeść lepszy chleb.  A jak mu smakuje i dobry, to trzeba zajadać, a nie marudzić i  czekać, aż spleśnieje. Czy, czasem coś Ci nie mówił, że niepotrzebnie odkładasz sprawy na potem. Za rok, może dwa, może w grudniu, po południu…

 Oj- mówi dusza, z tym doskonaleniem, to zapewne miał na myśli rozwijanie się, bo jak mądry, to widzi, żeś utalentowana i niegłupia, tylko czasem trzeba Ci trochę dmuchnąć  wiatru w skrzydła…

Widzi Cię z wysoka, to  więcej talentów i doskonałości dostrzega, niż ty sama.

 Podziękuj zatem, bo Ci mądrze mówi. Nadstaw ucha  i nie gadaj tyle, to więcej się dowiesz, bo ten, co go spotykasz, wkrótce pójdzie w swoją stronę i tyle go zobaczysz...

O cudzie życia.

Życie jest cudem- szepcze dusza.
 Powiesz- znowu jakiś banał. Więc,  posłuchaj jeszcze raz - życie jest cudem.

Nie jesteś tu więc po to, by jakoś przeżyć, ale po to, by naprawdę zaistnieć.

Czasem myślisz, że wszystko jest tak, bo tak być musi. A ja Ci powiem- nic nie musisz, tylko możesz.
Nic nie jest odgórnie przesądzone, nakazane, ani zakazane.

 Słyszałaś kiedyś mądre powiedzenie ,, Wszystko może się zdarzyć".  Naprawdę wszystko. Milion dróg, możliwości, nowych wyborów...

 Jesteś wolna. Zniewolenie, to tylko kolejna iluzja umysłu, w którą sama się pakujesz. 

Oczywiście są pewne ograniczenia, ale akceptuj je świadomie.
 Jednak tym, co naprawdę Cię ogranicza jesteś ty sama i twoje przekonania. Trzymasz sie ich, jak czarownica miotły. Miotła pęka, a ty już stoisz i nigdzie nie lecisz.
Może czas zrozumieć, że masz skrzydła i możesz latać, jak chcesz i gdzie chcesz.
 Ktoś Cię przekonał i nadal to robi, że niewiele możesz i jesteś tu po to, by jakoś przeżyć. Straszą was głodem, chorobą, wojną, terroryzmem, głuchotą, ślepotą, starością, suszą...

 Ja Ci mówię STRACHY NA LACHY,  bo życie jest cudem, a jego nie można zniszczyć, ograniczyć, zużyć, zepsuć.

 Cud, też nie ma uzasadnienia ani przyczyny, początku ani końca.
 Po prostu się wydarza, jak TY. Wydarzyłaś się i jesteś.

 CUDOWNA i CUDOWNY,  jak CUDEM jest życie.










 Z cyklu Rozmowy z duszą. Jesteś doskonały

Z cyklu Rozmowy z duszą. Jesteś doskonały





Nie czekaj na lepsze jutro. Znasz to powiedzenie- jutro będzie lepiej.

Jutro, a czemu nie dzisiaj?
Przecież, jedyne co masz naprawdę, to ta chwila- Tu i teraz.

Nie będziesz miał lepszego jutra, skoro dziś nic nie zmienisz i nie nadejdzie nowa chwila szczęścia, gdy w tej jesteś nieszczęśliwy…

Teraz jest twoje wszystko, twoje lepiej, twoja siła i moc. Teraz.
Tylko teraz możesz coś zrobić, coś zmienić, o coś zawalczyć.

Już rozumiesz- szepcze dusza. Nie czekaj, tylko BĄDŹ.

Wielu czeka na lepsze jutro i nie ceni dziś. Nie smakuje chwili, której doświadcza, nie zanurza się w niej, w jej pięknie, doskonałości, niepowtarzalności. Czeka.
 A przecież nic nigdy nie zdarzy się ponownie.

I co, jeśli nie doczeka?

 Ty też przesypiasz życie, czekając na więcej miłości, szczęścia i radości.
Spójrz na dzieci, jak się bawią, na kwiaty, jak emanują pięknem, na rzekę, jak płynie?
 Czy na coś czekają, czy są tylko trochę?  

Wiem, życie pędzi i popędza. Jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze lepiej, jeszcze więcej…
 Ale ty, tak nie musisz. Wystarczy, że się zatrzymasz.

Masz wszystko. Nie ma na co czekać. Wystarczy płynąć z potokiem doskonałych zdarzeń.

Jutro jest kolejną iluzją umysłu. To dziś, które wydarza się od nowa z każdym wschodem słońca. Nie ma było, jest i będzie. Istnieje tylko wieczne teraz.

Obudź się, więc z postanowieniem, że przestajesz czekać.
Uwolnij się, wyzwól z wiecznego niedosytu. Daj sobie szansę bycia w pełni.
Już nie czekaj na awans, wygraną, nową miłość, lepszych przyjaciół, nowe mieszkanie…

Doceń teraz. Zatańcz, zaśpiewaj, zasmakuj…. Bądź naprawdę.
Inaczej prześpisz całe życie.

Nie nadejdzie przecież lepsze jutro, gdy dziś jesteś nieszczęśliwy.

Jesteś doskonały.

 Ile razy mówiłeś o sobie, że nie jesteś dość dobry, dość piękny, dość mądry…

 Oj -szepcze dusza. Nieźle nakładli Ci do głowy. Mówili- ten, to dopiero mądry, tamten to potrafi, ta to piękna, tamten to przystojny, ci to mają…
Wystrychnęli Cię na dudka.

To ty, jesteś najwspanialszy i najpiękniejszy- Ty.

Nie przeczę, że inni też są cudowni, ale dla mnie to ty jesteś jedynym i  najprawdziwszym cudem. Przestań, więc porównywać się i wymagać. Już czas docenić w sobie i pokochać wszystko.
Nie za to, czy za tamto, ale za to, że po prostu jesteś.

Zrozum. Nikt nigdy nie sprawi, że poczujesz się lepszy i piękny, gdy ty sam, tego nie zrobisz. Więc weź się do roboty…

Nie czekaj, po przelecisz przez swoje życie, jako pasażer drugiej kategorii, siedzący w drugiej klasie. Ale, to ty sam się tam sadzasz i decydujesz o tym, gdzie inni mają Cię posadzić…
Robią to, o co ich prosisz w swoich myślach i słowach o sobie samym.

Nikt też nie da Ci życiowego awansu, jeśli ty sam nie awansujesz i nie urośniesz w swoich oczach. Świat widzi Cię takim, jakim ty widzisz siebie samego.

Nikt również nie kwapi się, by Cię doceniać. Wybacz, ale prędzej oberwiesz po głowie od tych, którym pozwalasz na nią wchodzić, niż dostaniesz nagrodę.

 Inni robią przecież tylko to, co sam zaczynasz: oceniają Cię, krytykują, wymagają…
 Gdy zmienisz siebie to i oni przestaną.
Wyjdziesz wtedy na ulicę i dostaniesz same komplementy, pochwały i  zachwyty, a jak nie, to i tak masz to w nosie.

To ty ustalasz reguły gry i decydujesz o tym, co o sobie myślisz.
Ty włączasz play z napisem- jestem doskonały.

 Świat gra, bowiem zawsze do melodii, którą ty sam napiszesz, a inni widzą twoje piękno, gdy ty  sam czujesz się piękny.

Ja  Ci mówię- jesteś doskonały.

 Ale, to ty decydujesz, więc zobaczysz, co zechcesz.

Zcyklu rozmowy z duszą. Kochać, a być w stanie miłości

Zcyklu rozmowy z duszą. Kochać, a być w stanie miłości



Kochać, a być w stanie miłości.

Kochając nie zawsze okazujesz miłość -szepcze dusza. Bowiem dla niektórych kochać, oznacza oczekiwać i wymagać, a nie wspierać i akceptować.

Gdy jesteś w stanie miłości, to kochasz dla samego kochania.
Miłość, bowiem to dar bezwarunkowy, więc i ty powinnaś dzielić się nim bez względu na wszystko…

Dając i tak otrzymasz.

Pamiętasz, jak to jest być zakochanym i czuć ogromną radość? 
Coś pcha Cię do przodu. Nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko pulsuje, jest autentyczne, ważne, wyraziste…

 Zakochaj się tak we wszystkim i we wszystkich, a nigdy nie utracisz łaski  bycia w stanie miłości.  Nie zabraknie Ci też  światła, sensu, celu...

Płyniesz wtedy i odczuwasz boską radość, lekkość… 
Kochasz, bo kochasz, bez przyczyny, bez przymusu, bez oporu.
Wszystko zależy tylko od Ciebie i nie istnieją zewnętrzne przyczyny- warunki, by było inaczej.

To właśnie dar miłości bezwarunkowej, dany Ci, byś dzieliła się nim i  pomnażała go.
Nie oznacza to, że gdy po ludzku jesteś zakochana lub oczekujesz, to coś, jest nie tak.
Raz masz kochać, raz być w stanie miłości, a raz się zakochiwać. Jesteś tu po to, by malować obraz samej siebie, mieszając wszystkie barwy. Poznawać wszystkie odcienie, smaki, uczucia i emocje...

Jesteś po to, by doświadczać- szepcze dusza.


 Zanurz się, więc w miłości i daj jej się ponieść. Dokąd? Sama wyznacz kierunek.
 Z cyklu Rozmowy z duszą. Wybaczanie

Z cyklu Rozmowy z duszą. Wybaczanie


Życie nie ma sensu

 Jedynym sensem życia jest to, że nie ma ono żadnego sensu-szepcze dusza
Chcę Ci przez to powiedzieć, że nie oznacza to, iż nie ma ono celu czy wartości, ale to, iż jest wolną przestrzenią, bez określonego z góry kształtu, czy kierunku.

Ten kształt- sens, musisz mu nadać sama.
Dostajesz życie, jako niczym nieograniczony dar, jako czyste płótno. Sama dobierasz kolory i treści do swoich obrazów. Malujesz, co zechcesz i kiedy zechcesz. Jesteś wolna.
To właśnie dar wolnej woli.

Jest wielu, którzy chcą Cię ograniczyć. Tworzą zakazy i nakazy, rządy i rozporządzenia.
 Nie mogą jednak ograniczyć ani twoich myśli, ani twojej fantazji i kreacji.
Tylko ty masz władzę nad swoim umysłem i  decydujesz o ocenie każdej, zaistniałej na zewnątrz sytuacji.  Tylko ty.
 Powiem Ci jeszcze jedno- brak i pustka są  twoją największą wartością.
 To wolna przestrzeń, której możesz nadać nowy sens, zapełnić, czym tylko zechcesz.
Jesteś kreatorem swojego życia, na wzór Stwórcy …

On też zaczynał od nadawania sensu pustce i chaosowi, a więc
od zera, a ile osiągnął?

 Niektórzy mówią o punkcie ZERO, jako Źródle mocy i kreacji. Pewnie już słyszałaś.
 Uwierz, zatem w swoją moc i  wolność, bo wszystko jest w tobie.



Przebaczenie

Jest tak- szepcze dusza, że największym darem dla Ciebie jest łaska wybaczania.
Ten dar dajesz, jednak nie tym, którym wybaczasz, ale samej sobie.

 Uwalniasz, bowiem serce od gniewu i urazy, a umysł od niezrozumienia i chęci posiadania racji.

Jesteś  wolna.

Gdy nauczysz się przebaczać, stajesz się już na zawsze niezależna od cudzych czynów i słów, które mogłyby Cię ranić.
 Rozumiesz, bowiem ich głębszy, ukryty sens.

 Są tylko po to, byś jeszcze lepiej poznała samą siebie i jeszcze pełniej pokochała.
Tak, więc raniące Cię dawniej słowa, to tylko znaki- daj sobie To i To lub zrób dla siebie jeszcze więcej…

Boli Cię, bowiem zawsze to, że ten, któremu pragniesz wybaczyć, nie potrafił Cię kochać. Gdyby było inaczej, nie musiałabyś wybaczać...

 Jego czyn lub słowa, to tylko brak umiejętności kochania.

 Cóż zatem możesz zrobić?

Dać sobie i jemu miłość, niezależną od jego czynu. Tylko tak, wyzwolisz siebie, a i jemu przy okazji uczynisz dobro. Pokarzesz, co oznacza bezwarunkowo kochać.

Już wiesz, że ty i inni to jedno.

 Tak, więc uraza i gniew w tobie, dadzą innym i światu, tylko jeszcze więcej gniewu  i zła.

 Przebaczenie i miłość,  natomiast nadadzą kierunek  podążania ku prawdzie i dobru.  A po to, tu jesteś, by nadać kierunek.... 



 Dlaczego Anioł  nie musi  wybaczać.

 Fragment książki ,, Tańcząca z Aniłami''

 Anioła nie można okraść, bo nie gromadzi materialnych rzeczy. 
Nawet, gdyby czasem mu się zdarzyło, to nie widzi w nich prawdziwej wartości- po prostu tylko ich używa.
Anioła nie możesz oszukać, bo ma prawdę w sobie i widzi tylko prawdę.
Aniołowi nie możesz nic zakazać, ani nakazać, bo jest wolnomyślicielem.
Anioła nie możesz uwięzić, bo lata wysoko nad tobą. Po prostu go nie złapiesz.
Aniołowi nie możesz podciąć skrzydeł, bo w niebie nie ma noży.
Anioła nie możesz obrazić, bo nie zna pojęcia urazy, bo prostu jej nie doświadczył.
Aniołowi nie możesz pokazać zła, bo wszędzie widzi tylko dobro.
Aniołowi nie możesz odebrać życia, bo Anioł żyje, a nie posiada życie. Jest wieczny i nieśmiertelny.
Nie zawiedziesz nigdy Anielskich oczekiwań, bo ich nie posiada. Anioł pragnie dla innych, ale od nich nie oczekuje…
Anioła nie wyprowadzisz w pole, bo swoją drogę określa w sercu.
Anioła nie przekabacisz na swoją stronę, bo nie jest po niczyjej stronie. Zawsze ustawia się po środku.
Aniołowi nie odbierzesz rozumu, bo ma w zapasie Wyższy Umysł.
Anioła nie oślepisz, bo patrzy oczyma duszy. Czasem wystarczy mu odczuć dłonią...
Aniołowi nie odbierzesz kogoś bliskiego, bo jest blisko ze wszystkimi. Poza tym, nikogo nie posiada na własność.
Aniołowi nie zabierzesz domu, bo jest obywatelem wszechświata.                          W niektórych domach po prostu przebywa.
Anioła nie oszukasz i nie powiesz, że czarne to  białe, a  białe to czarne. On wszędzie widzi boską, wielobarwną tęczę.


Dlatego Anioł już  wszystko Ci wybaczył.  Mając w sercu Anioła i ty nie zaznasz zbyt wielu krzywd.

Z cyklu Rozmowy z duszą. Kierunek

Z cyklu Rozmowy z duszą. Kierunek





Jest tak- szepcze dusza, że czasem tracisz swój kierunek, gdy pozwalasz innym, ustawiać Ci drogowskazy.

Nikt nie jest przecież nieomylny.
 Nie celowo stawia znaki, nie tam, gdzie powinien.

 Są słuszne dla niego- to jego prawdy.
 Lecz, czy słuszne dla Ciebie?

 Gdy już sobie nieźle pobłądzisz i spuchną Ci nogi, to usiądziesz wreszcie i pomyślisz.
 - Chyba kręcę się w kółko, skoro nigdzie nie doszłam?
Po co znaki i drogowskazy,  jak i tak, nic nie znaczą i nie wskazują właściwej drogi?

Wielu siedzi obok Ciebie i też duma. Siedzicie sobie razem.
 Ty już wiesz-  jak pójdę, to tylko po swojemu...

Ruszasz więc raźnym krokiem.
 Znowu mijasz jakieś znaki- może tym razem zostawił je ten, co ma rozum?

Jest tak- szepcze dusza, że znaki coś znaczą, tylko, gdy potrafisz je odczytać, a drogowskazy, gdy już odnalazłaś swoją  własną drogę.
Zostawia je, bowiem ten, co już pobłądził. Strzegą Cię, ale nie prowadzą.

 Mogą tylko przyspieszać kroku, ale nie wskazać kierunek.

 Tylko ja Cię prowadzę. Nie musisz mnie słuchać, ale  znowu pobłądzisz,  jeszcze raz rozbolą Cię nogi i  ręce od dźwigania cudzych tobołów.
Wiele znaków każe przecież coś brać, robić, na coś zarabiać....

 Rozum jeszcze mówi- wlazłaś między wrony, to kracz jak i ony.
  I tak zamiast iść, dziobiesz, grzebiesz, szukasz...

 Oj! Ja Ci mówię- jesteś orłem, leć w przestworza i sama określaj tor swego lotu.

 Ale zrobisz, co zechcesz.


 Kij

 Jest tak- szepcze dusza, że każdy ma swoją rację.
Albowiem wszystko ma nieskończenie wiele znaczeń, a świat nieskończenie wiele odbić w ludzkich umysłach.

To, że widzisz jedno, nie wyklucza, zatem drugiego.
Jak mówią- każdy kij ma dwa końce.

 Nie spieraj się, zatem z tym, co mówi TAK, gdy ty widzisz NIE.
 Zaraz przyjdzie trzeci i śmiejąc się z was do rozpuku,
 powie- ni NIE ni  TAK  tylko  SIAK.

Dwoje ludzi sprzeczało się o kolor nieba.
 Jeden mówi szare, a drugi błękitne.
 Nadpłynęły kłęby białych chmur.
 Przyszedł trzeci i mówi, ale białe niebo. Teraz, to kłócą się we troje...

Poszli wreszcie dalej i spotkali mędrca siedzącego na kamieniu.  Pytają go o kolor. Stary ślepiec patrzy i mówi - widzę wielobarwną tęczę.

 Zatem każdy widzi, co chce i jak chce, a to i tak się zmienia, więc za każdym razem widzi, co innego.

Nie spieraj się zatem, że Tak, to Nie, a Nie to Tak.
 Ciesz się, gdy ten, co go spotkasz, pokazuje Ci drugi koniec kija.

 Masz bowiem dwie opcje za jednym zamachem.
Z cyklu Rozmowy z duszą. Odkryj swoje piękno.

Z cyklu Rozmowy z duszą. Odkryj swoje piękno.



Odkryj swoje piękno

Kochana duszo! Czasem, gdy patrzę w lustro, to nie widzę swego piękna. Rozglądam się i dopytuję...

  Nie widzę swojej dobroci i miłości. Szukam zapewnień.
 Czuję się pusta i  niegodna.

Odgoń smutki- szepce dusza.  Choć każdy sam odkrywa swoje piękno, to czasem ktoś musi podać  mu  zwierciadło...
 Zwykłe lustro, bowiem kłamie i nie ukazuje najważniejszej prawdy, tej niewidocznej dla oczu...  

Opowiem Ci pewną bajeczkę.

Pewna piękna, złocista Anielica pofrunęła w kierunku Ziemi, by nazbierać na dnie oceanu pereł do naszyjnika, mającego ozdobić jej smukłą, anielską szyję.
Zbliżał się bowiem czas zakochania i łączenia się w anielskie pary, a ona pragnęła dla swojego przyszłego Anioła błyszczeć i mienić się tysiącem barw, jak najcudowniejsza tęcza. 
Miała, bowiem na oku wyjątkowego przystojniaka.

   Nazbierawszy pereł, poleciała w beztrosce poplątać sobie jeszcze na wielobarwnej łące i przyozdobić się kwiecistym pyłem. Zatraciwszy się w tańcu nie zauważyła nawet zbliżającego się już zmroku, a w ciemności można łatwo się zagubić i pomylić drogę do raju. 
I tak zamyślona i przepełniona fantazjami, dotyczącymi przyszłych miłosnych uniesień, pofrunęła  w całkowicie przeciwnym kierunku.  Ujrzawszy swój błąd zaczęła latać w kółko, aż znalazła w końcu się w całkowitej ciemności.

     Na szczęście, po kilku godzinach błądzenia jej oczom wyłonił się obraz jakiejś anielskiej osady.  Z radością pofrunęła w jej kierunku. Na miejscu okazało się jednak, że zamieszkujące w niej anioły znacznie różniły się od jej złocistych braci i sióstr.

    Zamiast beztrosko latać, chodziły ciężko na wzór i podobieństwo ludzkich istot, po ziemi.  Nie było w nich radości, ani nie świeciły się złocistym blaskiem. Niektóre z nich siedziały w samotności i zalewały się wręcz łzami rozpaczy.

      Anielica zrozumiała, że trafiła do szarych aniołów, o których kiedyś mówiono, iż bardzo są nieszczęśliwe, bo nie potrafią odnaleźć własnej drogi ani odczuwać w sercu miłości.

Z ufnością i współczuciem zaczęła pytać je, czy nie znają drogi do jej zagubionego domu. Niektóre nie odzywały się wcale, inne odwracały od niej wzrok, mówiąc, że jest brzydka i nie mogą patrzeć na jej szpetotę, jeszcze inne prosiły ją o jej złociste pióra i obiecywały, że pokażą jej drogę, ale potem zapominały o tym lub wypierały się raz danej obietnicy.            

 I tak, oto piękna anielica utknęła wśród szarych aniołów, aż wkrótce sama zaczęła doświadczać tęsknoty oraz głębokiego smutku. Nie mogła już latać, bo oddała innym aniołom prawie wszystkie pióra. Powoli zaczęła też tracić cały złocisty blask, będący promieniującym z  jej serca światłem miłości i wdzięczności za cudowność anielskiego istnienia.
Bowiem kiedy okazywała szarym braciom troskę i dobroto, Ci szydzili z niej okrutnie, a czasami nawet popychali boleśnie, by upadała na ziemię.

 Czuła się tak bardzo samotna i zraniona, że wkrótce przestała kochać i zamiast wyrażających wdzięczność oraz zachwyt psalmów, łkała i cichutko nuciła, jak inne anielice, o tym, że jest brzydka, niekochana i niedobra... 

Tak mijały dni, tygodnie i miesiące…

    Pewnego razu usiadła na obrzeżu osady i nieszczęśliwa patrząc w obłoki, zaczęła myśleć o zakończeniu swojego szarego żywota... 

    Nagle ujrzała pięknego, złocistego Anioła i poczuła dawno już niedoświadczaną radość i wzruszenie.  Mój Boże, jaki on cudowny i silny. Jak dumnie unosi się nad ziemią i mieni cudownym blaskiem miłości.

  Jej przepełnione ogromną wdzięcznością,  za nagłe doświadczenie piękna myśli, zaczęły przywracać jej utracony, złocisty blask i przywoływać ku niej, potrafiącego czytać w myślach Anioła. Zniżył, więc lotu i przybliżył się ku niej.
      Z miłością i współczuciem spojrzał na jej smutek i okaleczone, pozbawione złocistych piór skrzydła. Nie powiedział ani słowa, tylko majestatycznie się ukłonił  i odleciał.
 Anielica pragnęła go jeszcze przywołać i poprosić, by został, ale onieśmielona jego mocą nie mogła wydobyć z siebie ani jednego słowa. 
       Do wieczora marzyła tylko o tym, że go jeszcze zobaczy i przepełniona tą nadzieją zasnęła.

    Anioł nie odleciał jednak daleko, tylko nauczony omijania za dnia podstępnych, szarych aniołów poczekał cierpliwie, aż zapadnie noc. Wtedy  powrócił i oddał pogrążonej we śnie anielicy połowę swoich złocistych piór. Uzdrowił, tym samym jej skrzydła, by za dnia mogła opuścić szarą osadę i oszukać go w niebiosach.  
        Rankiem nieświadoma niczego anielica,  ponownie udała się w to samo miejsce, z którego widziała boskiego Anioła. Tęsknota i smutek  znowu zaczęły wypełniać jej spragnione miłości serce. Przecież,  tak piękny i boski Anioł, nie pokocha takiej szarej, jak ona anielicy. Jest brzydka i nie potrafi latać.  

Nawet nie będzie próbowała rozkładać pokulonych skrzydeł.

Anioł czekał  jednak cierpliwie, choć nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana nie przylatuje ku niemu, by razem poszybowali w boskie przestworza. Tyle razy szeptał jej we śnie, że jest piękna, jedyna i jak głęboko ją pokochał. Powinna, więc wkrótce ku niemu przylecieć. 
Przez chwilę pomyślał, że może się pomylił, bo anielica kocha innego anioła i poczuł się odrzucony.
Ale zaraz. Gdyby kochała, to nie byłaby szara i nie kuliłaby tak skrzydeł.
 Oj, coś  nie tak z tą anielicą. Muszę ku niej powrócić i zapytać wprost, w czym tkwi problem.

 Jak pomyślał, tak uczynił i po chwili powtórnie stanął przed anielicą.
Ledwo ją jednak poznał, bo choć w jego oczach nadal była bosko piękna, to na zewnątrz stała się znów szara i przygnębiona. 

    Spojrzał na nią z ogromną miłością i tym razem nie tylko schylił głowę, ale przykląkł u jej stóp. Boska anielico rozłóż swoje cudowne skrzydła i poleć ze mną zatracić się w tańcu miłości- poprosił.
Jakże mam to uczynić, skoro nie mogę latać, bo rozdałam szarym braciom swoje złociste pióra ?– spytała anielica.
Ależ anielico, pokochałem Cię i uzdrowiłem. Musisz  tylko zaufać.
 Anielica zawahała się. Może ten Anioł również kłamie tak, jak  inne szare anioły,
Nie mogę Aniele –odparła, więc smutno i spuściła wzrok. Jesteś taki piękny, po cóż Ci kochać i uzdrawiać, tak brzydką jak ja anielicę- dodała w myślach.

Teraz Anioł zrozumiał, w czym tkwi problem. Odleciał, by po chwili powrócić ku niej z anielskim zwierciadłem.
Spójrz anielico- powiedział i podał jej zwierciadło.
Anielica oniemiała. Nie jest szara i brzydka! Nie jest….

Z radości aż rozprostowała pokulone skrzydła, a  wtedy mądry Anioł szybko chwycił ją za rękę i nim zdążyła pomyśleć, że przecież nie potrafi latać, wznieśli się razem w boskie przestworza.

 Z cyklu Rozmowy z duszą.  Wyznacz kierunek

Z cyklu Rozmowy z duszą. Wyznacz kierunek




Wyznacz kierunek

Jest tak- szepcze dusza, że czasem wiele tracisz, gdy za bardzo się starasz.
 Jak mówią ,, Strzała chybi, gdy cięciwa łuku jest zbyt napięta.”

Życie przecież toczy się samo, wystarczy nadać mu kierunek.

Czy strzała prosi powietrze, by ją poniosło?

Ty też nie proś, lecz pozwól życiu się ponieść…
 Pamiętaj. Jesteś tylko tą, która trzyma łuk.
 Ja wyznaczę cel i odnajdę nasz kierunek, gdy mi zezwolisz.

Jest tak- szepcze dusza, że gdy za bardzo się starasz,  to nie pozwalasz,  innym obdarować Cię miłością. Zapełniasz już całą pustkę i brakuje w tobie przestrzeni dla cudu życia.

 Cząstki szczęścia i drobne gesty czułości giną, wtedy w tłoku chcenia i przymusu- ja  tobie, to ty mi. Nie po to, tu przychodzisz...

Życie nie może Cię ponieść, a ty odkryć swego piękna i marzeń, bo wymagasz.

A świat staje się piękny i szczęśliwy tylko, gdy ty odnajdziesz piękno i szczęście w sobie.

 Podążasz za ekscytacją i radością bycia w chwili takiej, jaką ona jest i  zbierasz maleńkie ziarenka drobnych wzruszeń oraz przyjemności.

Znasz ten stan- szepce dusza, gdy nic nie musisz, tylko możesz. Oczy błyszczą, serce bije szybciej, tańczysz, tworzysz, bawisz się, malujesz...
 Jesteś i płyniesz tak swobodnie, a życie niesie Cię samo.

Nie naciskasz, więc nie ma oporu, wszystko możesz przyjąć i otrzymać.


 Gdy  podążasz za ekscytacją codziennych zdarzeń, to przestrzeń w tobie wypełnia napływająca zewsząd  miłość.
 Musisz tylko trzymać łuk i wyznaczyć kierunek, a szczęście samo przypłynie... 


Ocean

Czasem zapominasz, że potrafisz pływać- szepcze dusza.

 Siedzisz na brzegu oceanu i  z tęsknotą patrzysz na fale. Nie wiesz, kim jesteś.

Myślisz -jestem, tu by tworzyć. Budujesz, więc zawzięcie i wytrwale swoje zamki z piasku.

Jedne rozsypie Ci wiatr, ty robisz drugie.

I tak  mijają twe dni, tygodnie, miesiące...


Ci, którzy przechodzą obok, przyklaskują ci i podziwiają. Czasem radzą- jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze tak, jeszcze tyle...


Nagle patrzysz na ocean. Tęsknisz...


Myślisz- fala sama wygładza piach, a wiatr tworzy wydmy. Może nie muszę, tak wiele robić, tak bardzo się starać.

 Choć oczy widzą tylko tafle wody,  to serce czuje nieskończoną głębie. Tęskni.
Coś nie daje Ci już spokoju, zamki nie cieszą tak, jak dawniej.

 Wreszcie To coś, karze Ci wstać i zanurzyć się.


Już nie czekasz, biegniesz do oceanu, płyniesz...

 Zostawiasz wszystko.
Ty i woda. Ty i fala. Ty i przestrzeń.

Jest tak -szepcze dusza, że czasem trzeba pobiec za tęsknotą.


Pamiętaj jednak- utracisz grunt, zatęsknisz za piaskiem.

Posiedzisz na piasku, zatęsknisz za falą. 

Gdyby nie było głębi, nie szukała byś dna, gdyby nie było dna, nie podążała byś w kierunku fali.


Copyright © 2014 Sięgnij do natury , Blogger