Poziomka

Poziomka



 Lecznicze właściwości poziomki odkryła i wprowadziła do ziołolecznictwa Św. Hildegarda już w  pierwszej połowie XII wieku. Zarówno owoc jak i liście są silnie mineralizujące i odżywcze. Dostarczają nam  między innymi witamin z grupy B, w tym B1, B2, B3 i B6, C, PP, K, E,  żelaza, beta karotenu, potasu, magnezu oraz licznych kwasów organicznych.

 W 100 g poziomek znajduje się 60 mg witaminy C- garść tych słodkich owoców pokrywa prawie 100% dziennego zapotrzebowania.


Wpływ mięsa na zdrowie człowieka. Dlaczego warto przejść na weganizm.

Wpływ mięsa na zdrowie człowieka. Dlaczego warto przejść na weganizm.

Kochani moi, jak pisałam wielokrotnie, wraz z moją córką Weroniką  jesteśmy wegankami. Od kiedy nie jemy mięsa, znacznie poprawiło się nasze zdrowie. Przede wszystkim mamy więcej  energii i wzrosła nasza odporność na inekcje. Ja pozbyłam się  bóli głowy i stawów oraz wieloletniej  grzybicy. Zmniejszyło mi się krwawienie miesięczne i nie jest już tak uciążliwe- ustąpiły mdłości i zasłabnięcia. Wydaje mi się też, że młodziej wyglądam i mam mniej zmarszczek. Częściej się uśmiecham i okazuję na zewnątrz więcej miłości. Jak pisałam Wam wielokrotnie, nasze zdrowie jest zależne nie tylko od dbałości o ciało, ale także od tego, czy potrafimy cieszyć się tym wszystkim co tu i teraz, okazywać wdzięczność, troskę, empatię, współczucie i miłującą akceptację... 

  Decydując się na weganizm musimy  dbać o to, aby nasza dieta była urozmaicona i zapewnić sobie odpowiednie ilości witaminy B12 oraz żelaza , ale o tym poniżej...




Marchew dla zdrowia i urody

Marchew dla zdrowia i urody


 Marchew to znany dostawca beta karotenu, witamin E, B1, B2, C, PP, H, K wapnia, miedzi, żelaza, cynku, kobaltu, fosforu, manganu.
 Jest znanym lekiem na biegunki, anemię, pasożyty i ogólne osłabienie odporności.

 Zawarty w niej beta karoten wzmacnia wzrok, działa przeciwolnorodnikowo, przyspiesza regenerację naskórka i gojenie się ran.  Wraz z witaminą C i E zapobiega chorobie nowotworowej, miażdżycy, uszkodzeniom stawów, zaćmie…
 Co najważniejsze, naturalnego beta karotenu nie można przedawkować, najwyżej nadwyżka da nam efekt naturalnej opalenizny.

 Warto stosować beta karoten w trakcie opalania.  Zabezpieczy nas przed nowotworem skóry oraz  zablokuje powstawanie plam i przebarwień skóry, pojawiających się często podczas opalania. Skądinąd  mają one również związek z osłabieniem i chorobami wątroby.


 Wzmacniający seler

Wzmacniający seler












 Nasz pospolity seler to doskonałe źródło przeciwutleniających witamin A i C, chlorofilu oraz przeciwnowotworowych glikozydów  i związków kumarynowych  - im ciemniejsza nać, tym lepiej. Chociaż smak wcale tego nie sugeruje, jest w tym warzywie 
dwukrotnie więcej  witaminy C niż w cytrusach- około 15o miligram w 100g.

Ziemniak źródło witaminy C

Ziemniak źródło witaminy C



Ziemniak nie tak kaloryczny...

Osoby dbające o szczupłą sylwetkę nie muszą już obawiać się przepysznych ziemniaków. Wystarczy wiedzieć, jak je przyrządzić, by nie straciły witamin i były niskokaloryczne. 
Tak naprawdę, to kalorii dostarczają tylko tłuszcze, z którymi je podajemy. Sam ziemniak jest nietuczący - 100g zawiera  77 kcal i  tylko 0, 1 % tłuszczu. Za to pokrywa aż połowę dziennego zapotrzebowania na witaminę C i około 20% wymaganej dawki potasu.

Pomidor pogromca nowotworów

Pomidor pogromca nowotworów



Tak naprawdę pomidor to owoc, a nie warzywo. Nazwa pochodzi z włoskiego,, pomodori‘‘ i oznacza złote jabłko. To wręcz cudowne źródło cennych w walce z nowotworem przeciwutleniaczy: likopenu, witaminy E, C i beta karotenu. W swym bogatym  składzie  zawiera również witaminy z grupy B, w tym kwas foliowy, potas, wapń, magnez, żelazo, fosfor, miedź, cynk i błonnik.

 To bogactwo soli mineralnych sprawia, że pomidory są niezastąpione w upały, podczas odchudzania i detoksykacji organizmu.  Poza tym są wyjątkowo niskokaloryczne -100g to około 15 kcal.
Stymulują przemianę materii i pobudzają wydzielanie kwasów żołądkowych oraz  żółci. Stąd ich udział w oczyszczaniu  i regeneracji wątroby. Ponadto dostarczają jej koniecznego w detoksykacji magnezu, karotenu, cynku i miedzi.

 Zawarty w nich beta karoten jest natychmiast  zamieniany na witaminę A, regenerującą błony śluzowe, wzmacniającą wzrok i eliminującą wolne rodniki. Stąd pomidor jest niezbędnym elementem profilaktyki przeciwnowotworowej i przeciwmiażdżycowej.

 Pomidor pomaga również w regulacji ciśnienia krwi oraz chroni serce i tętnice  przed zawałem i zatorami. Zawarty w nich likopen, kwas chlorogenowy i kumarynowy, witamina C oraz kwas foliowy, eliminują komórki nowotworowe oraz  nie dopuszczają do utleniania cholesterolu. Skutecznie pomagają  także w regulacji  poziomu homocysteiny. Dodatkowo obecność pektyn, czyli rozpuszczalnego błonnika pomaga oczyszczać jelita z toksyn i eliminować poposiłkowe skoki cukru.

 Według badań likopen działa  dwukrotnie silniej niż beta caroten i aż w 35 % chroni przed rakiem np. wątroby jelit, czy  prostaty. Dodatkowo jego skutecznść wzrasta po podgrzaniu, więc pyszne sosy pomidorowe i zupy są równie skuteczne jak surowy sok, czy warzywo.

 Swieży sok z pomidorów pomaga leczyć egzemę i zapalenie gardła. W tym celu smaruj chore miejsca i płucz gardło sokiem z wodą  2- 3 razy dziennie.

 Wybierajmy zawsze dojrzałe pomidory, a unikajmy  tych zielonych. Są źródłem toksycznej solaniny. Pomidory czują się najlepiej w temperaturze około 15 stopni.  Przechowywanie ich w lodówce to poważny błąd, tracą cenną witaminę C. To samo zjawisko zachodzi, gdy połaczymy je z ogórkami.

Surowa zupa pomidorowa.
 4-5 pomidorów zmiksuj w blenderze, dodaj ząbek czosnku, szczyptę soli, koperek i  pietruszkę. Możesz dodać kiszonego ogórka lub sok z cytryny. Jeśli spożywasz ryż, to dodaj kilka łyżek lub namoczone ziarna słonecznika.


Sos pomidorowy.

Pomidory umyj, obierz ze skórki i zmiksuj. Na patelni podduś cebulkę i czosnek. Wlej pomidory i lekko odparuj. Dopraw bazylią, oregano, solą i oliwą z oliwek.
Lecznicze właściwości buraka

Lecznicze właściwości buraka



 Nasze pospolite buraczki to niezwykłe źródło wielu witaminy i minerałów: witamina A, B1, B2, B3, B4, B5, B6, kwas foliowy, B12, C magnez, wapń, żelazo, potas, fosfor, miedź, chlor, fluor, cynk, bor, lit, molibden, sód, mangan, kobalt. W ich unikalnym składzie znajdziemy również dwa bardzo rzadkie pierwiastki - rubid i cez, białka, bioflawonidy, karoten, betaninę, kwas jabłkowy, cytrynowy, szczawiowy, nikotynowy, antocyjany oraz błonnik.



 Szczególnie warto po nie sięgać w anemii, awitaminozie oraz w trakcie odchudzania.

Są niskokaloryczne, 100g zawiera tylko 38 kcal.

Ponadto silnie alkalizują krew i wspomagają nas w procesie detoksykacji. Ułatwiają wydalanie metali ciężkich, oczyszczają krew i limfę.
Według badań, buraczki należą do najskuteczniejszych w walce z nowotworem i miażdżycą warzyw.

Są pomocne w regeneracji organizmu w trakcie i po chemioterapii.     


     
 Zawdzięczają to między innymi, wysokiej dawce przeciwutleniaczy,  w tym nadających im czerwoną barwę betacyjanom. Betaina, błonnik, kwas foliowy i witamina B6 regulują również poziom uszkadzającej naczynia krwionośne homocysteiny oraz pomagają w obniżeniu zbyt wysokiego cholesterolu, cukru  i ciśnienia krwi.
W cukrzycy nie spożywamy jednak buraków gotowanych- mają wysokie Ig, tylko surowe.

Naukowcy wykazali, że dzięki wysokiej zawartości azotanów buraki mogą  również zwiększyć przepływ krwi w mózgu.  Azotany rozszerzają naczynia krwionośne i poprawiają przepływ tlenu i krwi przez tkanki.  Jak wiemy, komórki nowotworowe rozwijają się w środowisku pełnym toksyn, którym towarzyszą procesy zakwaszenia i niedotlenienia.

Betaina  stymuluje także  odtwarzanie zasobów metioniny oraz  pobudza produkcję choliny, rozpuszczającej zbędny materiał tłuszczowy w wątrobie. Pomaga tym samym w prawidłowym wytwarzaniu żółci  i regeneracji hepatytów. 


Buraczki  są również doskonałym środkiem witaminizującym w nerwicy i depresji. To źródło dającego poczucie zadowolenia i zapobiegającego spadkom nastroju tryptofanu. Zawarty w nich kwas foliowy działa uspokajająco, ułatwia zasypianie i wydłuża  czas snu. Bogactwo witamin B wzmaga koncentrację, pamięć, zmniejsza napięcie nerwowe i reguluje poziom stresu. 

 Te niepozorne warzywa są niezwykle cenne dla kobiet w ciąży i matek karmiących.

100g zawiera tylko 38 kcal i w 30% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu kwas foliowy.  Występujący w ich składzie cynk, mangan i miedź wspomagają wzrost, rozwój i rozmnażanie oraz pozytywnie wpływają na funkcjonowanie gruczołów płciowych. Zapobiegają również wadom rozwojowym u dzieci. Ułatwiają laktację i poprawiają skład mleka. Chronią przed depresją poporodową i pomagają odzyskać udracone w trakcie i po porodzie ilości krwi.


 Dzięki zawartości witaminy U buraczki pomagają w leczeniu wrzodów żołądka,  zapaleń jelit, czy przełyku. Są również  zalecane w leczeniu zgagi, nadkwasoty, zapaleń gardła i krtani.
 Syrop buraczany to skuteczny, przeciwzapalny i wykrztusny środek, zalecany  podczas kaszlu, grypy, anginy  i wszelkich zaziębień.

  Syrop
3- 5 buraczki posiekaj  drobno lub zetrzyj na tarce. Zasyp cukrem lub zalej miodem.
Lekko podgrzej na małym ogniu, a następnie  odstaw  w ciepłym miejscu na 24 godziny.  Syrop zlej lub odciśnij przez gazę. Zażywaj 2-3 razy dziennie po łyżeczce.

Tarte buraczki możesz również zalać alkoholem 40% i  odstawić na 3-4 dni. Uzyskasz nalewkę. Zażywaj od 20 do 30 kropli rozcieńczone z wodą lub sokiem z buraka.

Buraczki pomagają w wydzielaniu moczu i skutecznie wzmacniają nerki. Są polecane w kamicy nerkowej i stanach zapalnych pęcherza moczowego.

W tym celu pijemy świeży sok : 1 burak,  2 marchewki,  2 jabłka i 1/2 selera. 

W okresie jesiennym siągajmy po surówkę: burak, seler, jabłko. Całość ścieramy na tarce, dodajemy sok z cytryny, szczyptę soli i odrobinę oleju z lnu. 

Surówkę możemy doprawić  zakwasem buraczanym.






Zakwas z buraka.

 3- 5 buraczki umyć, pokroić w plestry i zalać w słoiku 1 litrem przestudzonej, zagotowanej wody. Dodać łyżkę soli i ząbek czosnku. Całość przykryć lnianą ściereczką. Odstawić na okres tygodnia- mieszać codziennie drewnianą łyżką. 

Zakwas to wspaniały środek odkwaszający i regulujący mikroflorę jelit. Oczyszcza wątrobę oraz jelita, podnosi odporność i leczy anemię.
Pietruszka dla zdrowia i urody

Pietruszka dla zdrowia i urody


Dodaj napis


To warzywo bezprzecznie zasługujące na miano kulinarnej królowej. W 100 g natki jest  aż 5 mg żelaza, 177 mg witaminy C, aż 5510 µg beta-karotenu i 3, 1 mg witaminy E. Zawiera też  kwas foliowy (170 µg), a ponadto  liczne sole mineralne, w tym wapń, magnez, potas, miedź, fosfor, cynk i mangan, czyli wszystko, co potrzebne twojej krwi, nerkom i wątrobie.  Dlatego gorąco polecam ją w oczyszczaniu organizmu i regeneracji  powyższych narządów.

 Natka pietruszki to doskonałe źródło chlorofilu, witaminy C i gojącej błony śluzowe witaminy A. Powyższe związki  wspierają również  odnowę twoich hepatytów.


Niedoceniana cykoria.

Niedoceniana cykoria.



 Swój lekko gorzkawy smak cykoria zawdzięcza laktucynie oraz innulinie - substancjom o właściwościach prebiotycznych i leczniczych, głównie regulującym mikroflorę jelit oraz czynności wydzielnicze wątroby i nerek.

 Innulina karmi przyjazną florę bakteryjną, tym samym stymuluje naszą odporność i zapobiega dysbiozie oraz grzybicy.  Jest również pomocna w nietolerancjach pokarmowych, w celiaklii i zespole jelita wrażliwego, w chorobie wrzodowej żołądka oraz wszelkich niedomogach trawiennych. Podnosi odporność, stymuluje ruchy żołądka i  zdolności wydzielnicze trzustki.

 Dzięki  jednoczesnej zawartości intybiny, cykoria pobudza wydzielanie soków trawiennych, reguluje perystaltyką jelit, wzmacnia trzustkę i wątrobę- pomaga w wydzielaniu żółci i usuwaniu z organizmu amoniaku.

Warto po nią sięgać w przypadku kamicy nerkowej i woreczka żółciowego, zaparciach, czy biegunkach. Tak jak figi, mango, znamiona kukurydzy, czarnuszka, czy topinambur pomaga również w regeneracji trzustki i regulacji poziomu cukru we krwi.

 Ułatwia wchłanianie niezbędnego w przemianie materii i odkwaszaniu magnezu, fosforu oraz wapnia.Tym samym wzmacnia kości i zęby, zapobiegając próchnicy, osteoporozie oraz osteopenii.

 Jako, iż jest dostępna w okresie zimowym i wczesnowiosennym, wraz z obfitym w sole mineralne selerem  i burakiem, polecam ją jako doskonały środek witaminizujący i zapobiegający anemii oraz zmęczeniu. Doskonale przyspiesza również odchudzanie i spalanie zbędnej tkanki tłuszczowej. 

 Cykoria jest nisko kaloryczna, w 100 gramach około 21 kalorii, pomimo tego dostarcza sporo witamin i minerałów.

Obok wymienionych powyżej wapnia, fosforu i magnezu, zawiera również beta karoten, witaminy C i E, K oraz z grupy B, w tym B1, B2, kwas foliowy, selen, potas, mangan, żelazo, cynk, miedź... Dzięki wysokiej zawartości antyoksydantów jest ważnym składnikiem diety przeciwnowotworowej i przeciwmiażdżycowej. 
 Neutralizuje również  wolne rodniki i pomaga w oczyszczaniu organizmu z toksyn.

 Ma również swój udział w regulacji poziomu homocysteiny, cholesterolu i trójglicerydów.

To jeszcze nie koniec. Dzięki jednoczesnemu działaniu przeciwzapalnemu pomaga w alergiach skórnych, trądziku, w odnowie skóry ( witamina A)  oraz w łagodzeniu bóli  występujących w stanach zapalnych stawów i mięśni. Przyspiesza rekonwalescencję po chorobach i kontuzjach, w tym neutralizuje skutki antybiotykoterapii oraz  uzupełnia żelazo i kwas foliowy. Koniecznie należy ją włączyć do diety w przypadku grzybicy i zakwaszenia organizmu. Surówkę warto uzupełnić wtedy  obfitującą w chlorofil zieloną pietruszką, młodym jęczmieniem, szpinakiem i kiełkami np. lucerny.



Ciekawostki

 W dawnych czasach  cykoria  służyła  do uprawiania czarnej magii, tym samym budziła blady strach. Stąd powiedzenie ,,mieć cykora ‘‘.

 Mielone i wysuszone korzenie cykorii są zdrowym, obniżajacym poziom cholesterolu, substytutem kawy.  Nie zawierają kfeiny i nie wypłukują witamin ani minerałów.

Starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie wykorzystywali cykorię do produkcji win, syropów i toników oczyszczających organizm oraz wspomagających trawienie. Leczniczo stosowano ją w niewydolności wątroby, żółtaczce, zatwardzeniu, leczeniu opryszczki i problemów skórnych. 
Mimo to pierwsze uprawy tego warzywa pojawiły się dopiero pod koniec XIX wieku w Belgii, skąd trafiły do Francji, Włoch, Anglii, Hiszpanii, Szwajcarii i Niemiec, a potem i na nasze stoły.

W medycynie naturalnej wykorzystuje się również cykorię podróżnik. Ten przydrożny, pospolity, chwast ma cenne właściwości lecznicze. Zawiera między innymi substancje gorzkie, fitosterole, kwasy polifenolowe, goryczkę, ślady olejku eterycznego, śluz, sole mineralne, inulinę oraz witaminy z grupy B i C. Z jej zgrubiałych korzeni wytarza się proszek i kawę pomagającą w trawieniu, wytwarzaniu żółci i moczu, czyli w  wydalaniu toksyn i mocznika, witaminizującą oraz uzupełniającą minerały. Niektórzy spożywają również jej delikatne, błękitne kwiaty.


Cudowne właściwości dzikiej róży.

Cudowne właściwości dzikiej róży.




Dzika róża to prawdziwy cud natury.  Zawiera całe bogactwo związków leczniczych i odżywczych:  witaminy B1, B2, E, K, PP,  beta karoten, kwas foliowy, kwas cytrynowy, potas i błonnik. Dwa główne składniki jej owoców, czyli witamina C  i  bioflawonoidy decydują o jej unikatowych właściwościach przeciwutleniających, przeciwwirusowych, przeciwzapalnych oraz oczyszczających krew, nerki  oraz wątrobę.
Dieta i leczenie w cukrzycy

Dieta i leczenie w cukrzycy


     Pomimo niezaprzeczalnych korzyści wynikających z szybkiego procesu globalizacji, równolegle narastają niepokojące zjawiska  przenoszenia się bakterii, wirusów i pasożytów. Towarzyszy temu również wzrost ilości cukru, chemicznych dodatków i konserwantów w ogólnodostępnej żywności. 

  Jednocześnie znacząco wzrosła  podaż białej mąki i mięsa, co prowadzi do rozregulowania bilansu kwasów i zasad w organizmie oraz przyczynia się do otyłości i cukrzycy.
Jak dbać o stawy | Odżywianie w chorobach stawów| Usówanie złogów artretycznych

Jak dbać o stawy | Odżywianie w chorobach stawów| Usówanie złogów artretycznych




Kochani moi, dziś napiszę wam, jak należy zapobiegać stanom zapalnym stawów i zadbać o kręgosłup.  Jesteśmy jednością, więc problemy ze stawami nigdy nie są oddzielną chorobą.  Z moich obserwacjii wynika, że w większości przypadków mają związek z zakwaszeniem, alergiami oraz nietolerancjami pokarmowymi. Na przykład, u mojej siostry chorującej na RZS występowały alergiie, u mamy problemy z jelitami i astma. U mnie bóle stawów ustąpiły bezpowrotnie, gdy odstawiłam gluten i mleko. Też miałam astmę i liczne alergie.

 Przy zakwaszeniu organizm pobiera z kośćca wapń i magnez.... w konsekwencji dochodzi do ich osłabienia i stanów zwyrodnieniowych, ale o tym poniżej.

Kilka słów o związkach i relacjach partnerskich.

   
                    Kilka słów o związkach i relacjach partnerskich. 

     Piękno mojej niewinności
nie przemija, bo
Aniołem mnie nazywasz
i całujesz czule.
Bo w Twych dłoniach jestem święta...
Ty mnie taką nieskalaną
Budzisz co dzień
i przemieniasz w boskie dźwięki i wzruszenia.
Piękno mojej niewinności
nie przemija, bo
mnie całą rozpromieniasz,
niosąc co noc,
do bram nieba…
bo cudem dla mnie
Twoje jest kochanie,
czułe zmysłów
nasycanie w gestach...

Piękno mojej niewinności
nie przemija, bo
Aniołem mnie nazywasz i całujesz czule…


 Związek, to  lustrzamy obraz dwóch połączonych ze sobą serc i dusz. Zobaczysz  bowiem w tym, którego naprawdę głęboko miłujesz, odbicie samego siebie. Patrz więc z miłością.

 Daj  swojemu partnerowi pierwszy to, co pragniesz od niego otrzymać. Kto kocha, ten jest kochany. To ty jesteś zmianą, której tak oczekujesz i poszukujesz we wszechświecie. 

     Miłość i związek partnerski są dla nas największym darem, siłą napędową dla podnoszenia energii  życiowej oraz rozwoju naszej świadomości. Również dzięki nim możemy uwolnić się z odziedziczonej po przodkach pamięci emocjonalnej i  niekorzystnych dla nas przekonań. By był szczęśliwy, musimy być świadomi, że oprócz feromonów, barwy głosu i urody, zbliżają nas ku sobie również nasze poglądy, wierzenia krzywdy oraz zranienia. Nasz ukochany bądź ukochana da nam bowiem to, w co sami głęboko wierzymy i uniesie nas na rękach miłości na tyle wysoko, na ile wysoko cenimy samych siebie.  Jego zachowania względem nas, są bowiem zawsze odbiciem naszego stosunku do samych siebie i umiejętności  naszej samoakceptacji.
    Dlatego,  aby stworzyć intymną więź z drugim człowiekiem, należy najpierw głęboko poznać i umiłować samego siebie, bowiem jeśli nie kochamy siebie bezwarunkowo, to i partner nie będzie w stanie  nas tak pokochać. Nikt i nic nie wypełni za nas pustki naszego serca. Nie ma takiej mocy. Nawet Aniołowie. Dlatego Chrystus mówił nam- Kochaj bliźniego swego, jako siebie samego, ale zacząć musisz od siebie, gdyż to ty, jesteś twórcą zewnętrznej rzeczywistość, jej przyczyną, a nie skutkiem.
      Według  boskiego prawa rezonansu – przyciągania,  w cokolwiek  wierzymy i wyrażamy w naszych sercach, myślach lub czynach, urzeczywistnia się i staje się naszą prawdą. Przyciągamy więc ku sobie nie tylko zdarzenia i osoby o podobnej do naszej, kompatybilnej osobowości, ale  i o wspólnych przekonaniach oraz poglądach. Bowiem tylko wtedy określone częstotliwości synchronizują się i powstaje realny obraz. 

    Tak więc, gdy żyjemy w oderwaniu od wewnętrznego źródła samoakceptacji, równowagi, harmonii i radości, to i w związku znajdujemy chaos, zranienie,  smutek oraz poczucie bycia nie dość dobrym. Partner bowiem, podświadomie podzieli z nami wszystkie, zarówno złe, jak i dobre, przekonania. Taka jest rola jego duszy, połączyć się z nami i być dla nas boskim, doskonałym zwierciadłem.

Odwrotnie zaś, gdy cenimy samych siebie i koncentrujemy się na swoich pozytywnych aspektach, to pozwalamy naszej osobowości rozkwitać i dostajemy od partnera to, czym emanujemy  na zewnątrz. Przyciągamy do wiru naszych doświadczeń tylko to, co wchodzi z nami w rezonans, wszystko inne albo znika z naszego życia, albo zmienia się.
  Również jeśli potrafimy kochać samych siebie i chronić się przed zranieniami silnym poczuciem wartości, to nawet pomimo braku akceptacji ze strony innych, w tym partnera, jesteśmy  panami swojego losu i  możemy podążać w kierunku miłości oraz przebaczania, a nie gniewu i urazy. Żadne z zachowań partnera nie dotyka już naszej prawdziwej istoty i jest tylko obrazem jego własnych, a nie naszych niedoskonałości.

Jesteśmy  przecież nieustanną przemianą i rozwojem, boskim światłem i miłością, więc opinie innych, to tylko subiektywna, nieadekwatna do rzeczywistości prezentacja ich poglądów, a nie ocena naszej prawdziwej istoty.

   Iluzją jest także to, iż inni są kreatorami naszego szczęścia i gdy nasze życie jest ubogie w miłość, to za sprawą naszego partnera poczujemy się nagle kochani, ważni i wartościowi. Nie stanie się również tak, że nasze serce wypełni się miłością, gdy nie jesteśmy na to gotowi. Najpierw musimy mieć w sercu miłość, a dopiero potem się zakochać i wejść w relację partnerską.
 Musimy również  pamiętać o tym, że tylko my sami mamy moc zaspokojenia swoich duchowych potrzeb, rozwijania swoich zainteresowań, talentów i realizowania najgłębszych marzeń. Żaden, nawet najwspanialszy i najukochańszy partner nie ma takiej mocy.

 Partnerzy są bowiem tylko towarzyszami naszej  podróży, a nie jej celem. Każdy z nich przychodzi i odchodzi z naszego życia.
Jedyną wieczną, nieskończoną relacją  jest nasza relacja z samym sobą i boskim źródłem, a związek z innymi  jest tylko jej odbiciem.

Pojawiamy się, więc w życiu partnera  a on w naszym, jako doskonali mistrzowie  i nauczyciele  wyzwalający, podświetlający to wszystko, w co naprawdę głęboko wierzymy. Nasza prawda jest w nim, a jego jest w nas. Odczytujemy ją w jego uczynkach, słowach i gestach.  Wszystkie nasze i jego zachowania oparte są na matrycy naszych relacji z samym sobą i tym, w co każde myśli o świecie i o innych.
  Jeśli nasze przekonania są błędne i krzywdzące dla nas samych, to zachowania partnera względem nas ukarzą nam dokładnie to, nad czym winniśmy pracować. Będą więc, dla nas w tym zakresie pozornie, niezwykle krzywdzące.
 Paradoksalnie, gdy odczujemy ból i  dyskomfort, mamy szansę uwolnić się oraz określić CHCĘ- NIE CHCĘ, PRAWDA lub jej BRAK i podążyć, za sprawą dokonania zmian, w pożądanym przez nas kierunku.  Płynąć wreszcie ku pełnej, prawdziwej, głębokiej, wiecznej miłości. Po to tu przyszliśmy.
  Nie wystarczy nam jednak sama łódź, potrzeba jeszcze steru świadomości.

 Uwolnić się oznacza bowiem przejść proces samouświadomienia. Dopiero potem może nastąpić jakakolwiek, korzystna dla nas zmiana.

Musimy mieć świadomość, że im większe jest nasze wyparcie, tym większy będzie wyzwalacz konieczności zmiany, czyli bardziej problemowy, a nawet okrutny dla nas partner. Bowiem dopiero, gdy przepełni nas  głęboki ból i cierpienie, czyli w przenośni upadniemy na emocjonalne dno, mamy szansę ujrzeć oczyma świadomości, że naprawdę zboczyliśmy z właściwej drogi i pojawia się nowa szansa, by zawrócić. Koniecznością jest jednak chęć zmiany i odwaga, by przejść trudne procesy uświadomienia i uwolnienia.
Dlatego zamin zrozumiemy zachowania partnera, musimy głęboko zaufać samemu sobie, poczuć własną wspaniałość, odnaleźć wewnętrzną moc i zanurzyć się w miłości ku sobie samym. Bowiem to nasze uczucia są przyczyną rzeczywistości, w tym relacji partnerskiej, a nie odwrotnie.

Dlatego tylko, gdy zmienimy samych siebie, możemy oczekiwać zmiany w zachowaniach partnera lub uwolnić się od niego. Świat bowiem dopasowuje się do naszych myśli i da nam tyle miłości, na ile kochamy samego siebie.

   Świadomość, że wszystkie, konfliktowe relacje partnerskie warunkowane są naszymi, podświadomymi przekonaniami np. o braku prawa do pełnej miłości, możliwości bycia kochanym, takim jakim jestem, zasługiwania na dobro, daje nam szansę na zmianę.  Często jest to również wynik karmy i wierzenia, że musimy ponieść jakąś karę. Skoro tak właśnie jest, to wszechświat musi zesłać nam oprawcę i tzw. kata.
 Wystarczy jednak uwierzyć w to, iż bezwarunkowa miłość unieważnia oraz spłaca wszystkie, karmiczne długi i przerywa  raz na zawsze wielopokoleniowe i wielowcieleniowe kręgi kata i ofiary, błazna i króla, męczennika i oprawcy.

     Modele relacji partnerskich bardzo często opieramy również na wzorcach zachowań naszych rodziców, choć wierzymy, że nigdy nie popełnimy ich błędów. Pamiętamy przecież klimat dzieciństwa, a nasze wewnętrzne dziecko ma wyryty w sercu i duszy głęboki ból.
Pomimo tego tańczymy nasz wspólny taniec w rytm bolesnych tonów pretensji, krzywdy, obwiniania i wzajemnego okaleczania się. Melodia ta bowiem gra nieustannie w naszym sercu.  Skupiamy się na dźwiękach wibracji braków i wad, dawnych żali i uraz, a nie na pięknie i zaletach swoich oraz naszego partnera.
  Przepełnieni bolesnymi wspomnieniami i myślami o samych sobie nieustannie obwiniamy partnera za rzeczy, z którymi tak naprawdę nie ma on żadnego związku. On tylko nas uzdrawia. Tak umówiły się przecież nasze dusze. Oczekujemy cudów oraz zaprzeczenia prawu rezonansu, więc ponosimy porażkę oraz doświadczamy gorzkiego rozczarowania.  Nie zaspokoiwszy w dzieciństwie prawidłowo potrzeb bezpieczeństwa i akceptacji, wychodzimy ku partnerowi z wachlarzem nierealnych, egoistycznych oczekiwań  i trafiamy w przysłowiową pustkę, odczuwając bolesną samotność we dwoje. Przyczyną tego jest zazwyczaj brak umiejętności bycia szczęśliwym z sobą samym  i  własna wewnętrzna pustka.
 Z lęku przed bolesną konfrontacją z przeszłością,  nieświadomie zwalniamy się również z odpowiedzialności za swoje emocjonalne życie i kreowanie własnych ścieżek. Mówimy, gdyby nie on, to  byłbym już…. i  zrobiłbym… Gdyby nie on, to jakież szczęśliwe byłoby moje życie. Czy nie brzmi to znajomo?
Ale gdy w doniczce nie ma ziarna, to nawet codziennie podlewając, nie doczekamy się  rośliny, że o drzewie miłości i obfitości nie wspomnę.
 Z powyższych przyczyn niektórzy  mogą naprawdę długo tkwić w traumatycznych i krzywdzących dla nich związkach. Z ich ograniczonej, nieprzebudzonej  jeszcze perspektywy, nie muszą bowiem dokonywać zmiany przekonań oraz transformować swojej osobowości. Zmienić ma się bowiem zewnętrzna rzeczywistość i partner- oprawca.  To w nim, a nie w nich, zawsze tkwi jakiś problem.
Winni oni bowiem najpierw uzyskać wgląd w przeszłość i skonfrontować się z prawdą, również tą z okresu własnego dzieciństwa, a ta bywa naprawdę bolesna i trudna. Przeniesienie odpowiedzialności na innych staje się więc ucieczką przed bolesnymi emocjami.  
Energia jednak zawsze podąża za uwagą, więc uciekając przed czymś, nawet jeśli jest już tylko wspomnieniem, dajemy temu wzmocnienie i paradoksalnie, to właśnie nas dogania.

 Wszechświat zawsze wspiera wszystkie nasze myśli, zarówno dobre jak i te złe. Czyni to bezwarunkowo, więc jeśli  podświadomie wierzymy, że nie zasługujemy na szczęśliwą miłość, to tak właśnie będzie. Bóg- Ojciec zawsze jest po naszej stronie, więc daje  nam to, co wyrażają nasze najgłębsze przekonania, nawet wbrew Jego pragnieniu, byś my  byli kochani, szczęśliwi, zdrowi, radośni. Nie uczyni nic wbrew naszej woli, bo aż, tak  nas umiłował.

    Musimy, więc  bardzo starannie dobierać słowa i pracować nad naszymi urazami i przekonaniami, by negatywne doświadczenia z przeszłości nie tworzyły naszej rzeczywistości. Możemy bowiem nieświadomie stawać się wierną kopią naszego ojca lub matki.
 Tak więc jeśli nasza matka lub ojciec nie mieli poczucia własnej wartości, a ich związek przepełniała uraza, gniew, pretensja, czy brak szacunku, to i my, już jako dorośli, wchodzimy w nasze relacje wyposażeni w pakiet niekorzystnych  dla przekonań i trudno nam uwierzyć w możliwość szczęśliwych związków. Odnaleźć zaufanie, wiarę i przyciągnąć ku sobie właściwą, bratnią duszę. W przenośni stajemy ofiarami ofiar.
 Dlatego, pomimo, iż relacje partnerskie mają służyć naszej transformacji i poszerzeniu jaźni,  to przynoszą nam głębokie urazy i zranienia.

Podświadomie czując się nie dość dobrzy, doszukujemy się w neutralnych zachowaniach partnerów potwierdzenia, że nie jesteśmy w pełni kochani. To odrzucanie części samego siebie powoduje, że i partner w końcu nas odrzuca.

 Gra rolę, wzmacnianą naszymi pretensjami, oskarżeniami, zazdrością. Wiem, bo sama już dwukrotnie przeszłam ten naprawdę bolesny cykl, w tym traumatyczny związek z alkoholikiem. Naprawdę, wiele się wycierpiałam, by głębiej poznać samą siebie…
  U jednej z moich znajomych było jeszcze trudniej. Mąż kilkakrotnie ją zdradził i zranił.
Wypłakała morze łez, jeździła do psychologa. Żadnego skutku.
W towarzystwie mąż nadal adorował inne kobiety, na jej oczach flirtował i ją poniżał. W domu nic nie robił, pracował albo nie. W komputerze strony z panienkami. Na biurku butelka z piwkiem i papierosek w ustach. Jestem panem  i władcą. Raz mieszkam w domu, raz u kochanki. Żona zawsze przyjmie mnie z powrotem.
   Choć ona czuje się bez energii, wyczerpana, to ma swoją atrapę miłości i poczucia stabilizacji życiowej.
 Skąd u niej ten problem? Jest niebrzydka, gospodarna, dobrze zarabia. Wszystko potrafi załatwić. W domu zawsze posprzątane, a w małżeństwie straszny bałagan.
 Raz decyduje się na rozwód, raz pozwala mężowi, po kłótni z kochanką, powrócić do ciepłego gniazdka.
 Odpowiedź przyszła, gdy jej matka zaczęła chorować na serce, potem na cukrzycę i kręgosłup. W jej relacjach było podobnie. Mąż, czyli ojciec, był alkoholikiem. Matka wiele się nacierpiała, bo przecież  lepszy taki mąż niż żaden. W końcu jednak wzięli rozwód, ale teraz wrócili  do siebie i znów są pod jednym dachem. Tatuś  ma ciepłe gniazdko, obiadek, a matka ledwo dogorywa. Serce boli i pojawia się zawał… Ciało bierze na siebie część bólu, którego już nie udźwignie żadna, oderwana od źródła miłości dusza.
Znajoma nie widzi problemu w sobie, u matki owszem i nawet bardzo jej współczuje. Ale ona ma po prostu złego męża. No tak  przecież w  życiu bywa. Raz na wozie, raz pod wozem. Tu niestety urywa się dno i koła wozu, a koń ledwo dyszy. Daleko nie ujedzie.

Moja bliska przyjaciółka, to dopiero się nacierpiała, biedactwo. Mąż bił ją w ciąży i zdradzał na jej oczach już kilka tygodni po ślubie. Dwoje bezbronnych dzieci dorastało w klimacie zdrad, awantur i alkoholu. Ona uciekała w swój świat fantazji i zajadała stresy.  Po bolesnym rozwodzie, było jeszcze gorzej.
Wszyscy partnerzy pokazują jej ten sam wzorzec. Jestem nie dość dobra, nie zasługuję na miłość, choć wszystko dla nich robię, wszystko im kupuję, oddaję całą siebie. Dlaczego nikt mnie nie pokocha, nie okaże szacunku, choć raz nie będzie mi wierny, oddany przez chwilę..
Tu odpowiedź jest wręcz banalna - bo nie kocham siebie. Mówię, że jestem brzydka, źle traktuję swoje ciało.
Tak miłości nie odnajdzie.

        Naszym kluczowym problemem jest zawsze negatywne myślenie o sobie samym wraz z  zaniżonym poczuciem wartości. Dla przykładu kobiety z tym problemem przyciągają ku sobie partnerów, którzy swoim zachowaniem utrwalają i podświetlają w nich wzorzec nie zasługiwania na szczęście i szacunek. Podświetlenie  powyższego wzorca  ma dać kobiecie szansę na dokonanie zmiany  poprzez uświadomienie sobie, że przyczyną jej  niewłaściwych relacji z innymi jest na jej zaniżona samoocena .
Jej mężczyzna jest w przenośni aktorem, odgrywającym dla niej bardzo  bolesną rolę             ,, wymuszacza zmiany'' nieprawidłowego wizerunku samej siebie. Kobieta taka powinna zrozumieć, dlaczego jest tak, a nie inaczej traktowana i dokonać przebudowy własnego systemu wartości.
  By ponownie nawiązać właściwe relacje z innymi musi przepracować i zaakceptować siebie w pełni, poczuć się godną bycia kochaną, czyli transformować dawne, stwarzające ból i dyskomfort przekonania. Wraz ze zmianą podnosi swoją wibrację i poszerza świadomość. Głębiej poznaje siebie, uczy się  miłości własnej, szacunku, odpowiedzialności za siebie i swoje życie.  Jeśli nie dokona tych zmian, w kolejnym związku, prędzej czy później inni zaczną ją traktować według jej nieprawidłowego wzorca  oraz  negatywnej samooceny.  Energia i wszechświat zawsze potwierdzają naszą wewnętrzną prawdę.  
 Podobnie jeśli któreś z naszych rodziców było alkoholikiem, to w dorosłym życiu bardzo często przyciągamy ku sobie partnera z tym samym problemem.  Jako dziecko jesteśmy w roli współuzależnionego od choroby alkoholowej i bardzo często  gramy  jedną z  ról: dziecka- ofiary, troszczącego się o chorego rodzica, aktora rozweselającego otoczenie lub winnego nieszczęść.
Słyszymy komunikaty: zejdź mi z drogi, to twoja wina, przez ciebie jestem nieszczęśliwy, gdybyś mnie nie denerwował, nie musiał bym pić...i tym podobne.
Dorastamy w toksycznym klimacie gniewu, krzywdy, kłamstwa, braku poczucia bezpieczeństwa i przemocy emocjonalnej.
W przyszłym, dorosłym życiu podświadomie dążymy do powielenia znanych, bezpiecznych ról i odtworzenia wzorca nieprawidłowych reakcji. Nieświadomie po raz kolejny '' odgrywamy''  relacje łączące nas z chorym rodzicem, wchodząc w naszym  partnerskim związku w  rolę współuzależnionej od nałogu ofiary.  W przenośni zmieniamy tylko aktorów, rekwizyty i dialogi  naszego życiowego dramatu, jednak treść i przesłanie pozostaje  takie samo. Nasz partner podświetla nam nasze toksyczne, wymagające transformacji przekonania: Jestem winny. Muszę ponosić konsekwencję chorych działań innych, nie zasługuję na prawdziwe uczucie.

    Tylko zrozumienie, że powinniśmy zmienić toksyczne wzorce i uwolnić się od dzieciństwa wybaczając rodzicom  nasze emocjonalne krzywdy, przerywa cykl: wzorzec- nieprawidłowa relacja partnerska. Nie dokonując emocjonalnej transformacji, odbieramy sobie szansę stworzenia prawidłowej rodziny jak również stania się odpowiednimi rodzicami dla naszych dzieci. Błędne zapisy przechodzą bowiem z pokolenia na pokolenie. 

    Nasza pamięć emocjonalna- komórkowa w DNA jest nie tylko skarbnicą naszych przeżyć  z wczesnego dzieciństwa, ale i emocji naszych przodków. W relacji partnerskiej spotykają się i zderzają ze sobą aż dwie linie naszych rodziców, dziadków, babć, pradziadków. Uzupełniają to również środowiskowe i medialne wzorce relacji partnerskich.
      Nie dziwne już, że tak często dochodzi do ostrych scysji z partnerami, teściami, małżonkami, rodzicami, dziećmi. Czasem natłok bałaganu i konfliktów jest tak wielki, że musimy sprzątać latami. Jest nam naprawdę ciasno i duszno, a jak przyciśnie, to uciekamy w zdrady, rozwody i kolejne związki. Po prostu potrzebujemy oddechu.
      Ale niestety kochanka ma kolejną linię, żona swoją, my swoją i jest jeszcze gorzej, aż do prawdziwych wybuchów. To samo nowy partner.  Jeszcze nie przerobiliśmy żony lub męża, a tu nowy bałagan. Można się zagubić. Teraz, to już nawet bezgranicznie miłujący Aniołowie odlatują od nas w niebiosa z błaganiem - Ratuj go Ojcze wszechmogący, ja już nie podołam. Chce, to niech sobie spada na samo dno, to Jego wola, nie moja, mu się dzieje...
Otoczenie i rodzina mówią wtedy, że dokonał cudzołóstwa, porzucił żonę lub męża, to niech ponosi winę. A tu nikt nie jest winien. Są  tu tylko ofiary ofiar i  szamocące się, poszukujące przestrzeni do autorozwoju, zagubione, oderwane od źródła  mocy i miłości własnej, istoty.
Właśnie dlatego, tak często w skonfliktowanych związkach dochodzi do zdrad. Czujemy się ignorowani, zepchnięci na margines, bo tylu innych jest ważniejszych od nas. W sypialni panuje emocjonalny tłok i brak intymności. On, ona jest oziębły, ciągle czegoś chce, za coś mnie obwinia. Czujemy się wypaleni, wykończeni, przyciśnięci, przyparci do muru.
 Ratunku! Chcemy przecież swobody, radości, nowej ekscytacji, podniety, pieszczoty, zachwytu, wzlotu. Po to przecież żyjemy, to nam się należy.
 Niestety związek na boku, zawsze bokiem nam wyjdzie, a źródłem powyższej ciasnoty i dyskomfortu nie są inni, lecz nasze karmiczne i rodzinne obciążenia. Dlatego, tylko uwolnienie się  od nieprawidłowego wzorca myślowego daje prawdziwy oddech.          Inaczej okazuje się, że kochanka też jest nieczuła, a nowy partner, to poprawiona kopia poprzedniego. Czasem więc, choćbyśmy nie wiem jak się starali, to zakodowane w dzieciństwie przez nasze bezbronne, połączone z wszystkimi wewnętrzne dziecko przekonania, muszą  wypłynąć na powierzchnię. Im wcześniej tym lepiej. Możemy bowiem wierzyć, że w małżeńskie nie ma miłości, a kochając zaznamy tylko smutku i cierpienia. W co głęboko, podświadomie wierzymy, to przecież przyciągniemy i rozwód gwarantowany. Możemy również bać się otwarcia serca i być obojętnym, na uczucia innych. To obrona przed zranieniem. Nie oczekuję miłości, więc nikt nie zawiedzie moich oczekiwań. Nikomu nie oddaję siebie, więc nikt mnie nie odrzuci, tak, jak ja odrzucam cząstkę samego siebie- swą miłosną naturę...

 Jak stworzyć udaną relację partnerską.

 By przerwać ten zaklęty krąg, należy w pierwszej kolejności pobłogosławić oraz podziękować swoim rodzicom za wszystkie lekcje i wzorce. Następnie uzdrowić i przekodować skostniałe wzorce- zapisy i oderwać się, zmienić kierunek, nadać nowy ton, np. powtarzając jak najczęściej w myślach korzystne przekonania:

 Jestem piękny i doskonały.
Miłość mnie wypełnia.
Kocham i jestem kochany.
Emanuję miłością i właśnie ją ku sobie przyciągam.
Uwalniam się od krzywd i uraz.
We wszystkich relacjach partnerskich czuję się kochany, szanowany, bezpieczny, doceniany, ważny...

Miłość bowiem jest prawdą, a prawda stopniowo uzdrawia wszelkie rany, nawet te naprawdę głębokie. Najpierw winniśmy jednak przebaczyć wszystkim wszystko, w tym również naszym rodzicom i pobłogosławić...


 W tym celu należy powtarzać  wieczorem i rano
  Ja ….. przebaczam sobie i innym ... to, że
 Ja…..  dziękuję sobie i innym za …

     Ty i partner zawsze macie wspólny ton - wibrację. Upodabniacie się, dostrajacie do siebie. Podczas seksu łączycie się nie tylko ciałem, ale również polami serc i matrycami energetycznymi, wymieniając swoje zapisy i informacje. Jeśli w tobie jest radość, to i z czasem partner zaczyna być radosny, jeśli w tobie jest optymizm i wiara to, i partner ją przejawia.
 Bądź więc miłością i prawdą, której oczekujesz od partnera, a wkrótce i on w swej miłości da Ci to, czym ty sam będziesz emanować. Pamiętaj również, że dając samemu sobie więcej miłości, pomnażasz ją i coraz więcej masz jej do dania. Pogrążając się w smutku i zwątpieniu lub co gorsza w urazie i gniewie sam emanujesz brakiem miłości, więc nie możesz zostać pokochanym i błędne koło się zamyka.

   Zawsze bowiem, gdy spotykają się dwie nieszczęśliwe i niekochające samych siebie istoty ich związek  prędzej, czy później staje się  prawdziwym nieszczęściem i emocjonalną pustynią. 

Współżycie seksualne pozbawione zostaje intymności i czułości. Znajdź więc już teraz wszystkie, ciemnie obszary swojej osobowości i nadaj im nowy koloryt.
Pozwól światłu miłości Cię wypełniać, a piaskom pustyni stać się na nowo żyzną glebą.

Zaufaj  najpierw sobie, a wtedy zaufasz również swojemu partnerowi oraz ujrzysz jego prawdziwą wspaniałość. Inaczej otrzymasz tylko potwierdzenie  swoich własnych wewnętrznych konfliktów i przyciągniesz ku sobie labilnego uczuciowo partnera. Raz da ci szacunek i czułość, a raz oziębłość i pogardę...

  Współodczuwanie  z partnerem do  dla nas anielski dar i  choć jest naprawdę cudowne, to równocześnie powoduje podwojenie wszystkich naszych  negatywnych stanów emocjonalnych. Dla naszego dobra, ważne jest bycie tego świadomym i rozwijanie umiejętności odgradzania się od pewnych, niekorzystnych dla nas emocji. Nasza uwaga wzmacnia przecież w partnerze te cechy, którym ją poświęcamy. Gdy zauważamy w nim nieustannie czułość, troskliwość, opiekuńczość i naprawdę codziennie je doceniamy, dziękując za nie w sercu, to partner właśnie tym, będzie ku nam emanował. On naprawdę pragnie nas pokochać i być przez nas głęboko kochany. Tak jak my ma miłosną, anielską naturę i piękne zmysłowe, marzenia. Odwrotnie, gdy skupiamy się na jego i swoich wadach, a przecież nikt nie jest doskonały, to z łatwością doszukamy się  w nim lenistwa, braku szacunku i zaangażowania.
  Koncentruj mysię więc nieustannie tylko na pozytywach i byciu w miłości ku niemu pomimo jego wad, czyli dualnej natury.
Jeśli sobie i jemu na to zezwolimy, to obdaruje nas niewyobrażalnym wręcz bogactwem miłującej uwagi. Gdy natomiast skoncentrujemy się na jego wadach, oziębłości, obojętności, czy samolubstwie, właśnie to od niego otrzymasz. Takie jest bowiem Boskie Prawo Przyciągania. Otrzymamy  zawsze to, o czym nieustannie myślimy i czujemy w sercu.
To, co dajemy, wraca zwielokrotnione. Dla naszego dobra jest więc, poszukiwanie w sobie i partnerze światła, a nie ciemności, pełni, a nie braku...

 Pamiętajmy również, że partner jest tylko naszym dopełnieniem, a nie wypełnieniem. Wypełnić może nas tylko sama miłość. Nie oczekujmy więc, że zaspokoi wszystkie nasze duchowe i emocjonalne potrzeby. Pozbędziemy się tym samym nadmiernych wymagań i egoizmu. Dopiero wtedy otworzymy się na przepływ prawdziwej miłości, tu i teraz.
 Już teraz, w całej swojej mocy postanówmy, że to my emanujemy mądrością, by otrzymać mądrość, czułością i troskliwością, by otrzymać troskliwość, odpowiedzialnością i rzetelnością, by taki właśnie był nasz  związek.

 Jeśli pragniemy utalentowanego partnera, to rozwijajmy talenty w sobie samym. Jeśli pragniemy  wzrastającego w mądrości, to sami w niej wzrastajmy.
 Jeśli pragniemy, by okazywał innym miłującą uwagę, właśnie tak traktujmy tego, kogo napotkamy na drodze swojego życia.

Każdego ranka i wieczora powtarzajmy: Kocham Ciebie i Siebie, albowiem  jesteśmy boską Jednością.
Przebaczam Sobie i Tobie wszystko, we wszystkim Cię wspieram, miłuję i akceptuję.
Kocham Cię i dziękuję Ci za to,
 że jesteś piękny, jak ja jestem piękna y...
mądry, jak ja jestem mądra y....
wyrozumiały i cierpliwy, jak ja jestem wyrozumiała y...
optymistyczny i radosny, jak ja jestem radosna y…
 Dziękuję Ci za uwagę, którą mnie obdarzasz i za wolność, którą przy Tobie odczuwam…
Dziękuję Ci za to, że jesteś moim doskonałym mistrzem i nauczycielem.Wzrastam dzięki Tobie, odnajduję się w sobie pełniej i głębiej, widząc w Tobie siebie i moje dualne aspekty. Jesteś bowiem moim, umiłowanym, boskim zwierciadłem...

   Tak możemy czynić, dodając kolejne cechy, które pragniemy ujrzeć w partnerze  i w sobie samym. Jak najczęściej zapisujmy również pozytywne aspekty naszej relacji i  partnera, a okaże się ona  kopalnią diamentów.
 Nie oczekujmy jednak natychmiastowego efektu ani bezustannej uwagi i miłości. To my mamy kochać, nawet jeśli nie akceptujemy pewnych zachowań w innych. Koncentrujmy się  więc na byciu w stanie miłości pomimo to, czyli bezwarunkowo...
Dajmy  również sobie  i partnerowi przestrzeń oraz prawo do niedoskonałości i wolności. Nie naciskajmy i nie działajmy pod presją zmian. Utrzymujmy się w stanach radości i ekscytacji, oddalajmy się i obejmujmy uwagą oraz miłością samego siebie, następnie powracajmymy i dawaj ją partnerowi. Utrzymujmy puls, rytm, nadawaj ton, twórzmy melodię, generujmy impulsy do rozwoju.
 Pobudzaj intelektualnie siebie i partnera, mieniąc się paletą zainteresowań, pożądań, namiętności. Zmysłowo postrzegaj życie i rozsmakuj się w nim…
 Twórzmy pasje i marzenia, a wtedy nasz związek stanie się namiętny, pełen ekscytacji  i wymarzony.To Ty nadajesz ton i wyznaczasz rytm.
Tylko tak rodzi się szansa na udany taniec, spiralę samopoznania i rozwoju, zataczającą kręgi coraz wyżej i wyżej. A taki jest nasz życiowy cel -wzrastać ku górze.

      Kluczem do udanych relacji partnerskich jest również nasza intencja bycia w związku. Najważniejszym dla nas celem winna być zawsze sama miłość oraz doświadczanie cudownego, anielskiego stanu zakochania.

Jeśli oczekujemy, że partner uzupełni nasze braki, dając nam bogactwo, sławę, piękno, dom, poczucie wartości, to na zawsze pozostaniemy nędzarzem, mało ważnym i bezdomnym.

Albowiem prawdziwe bogactwo, poczucie wartości, dom, piękno, odnajdziemy tylko w swoim sercu. Partner otrzyma od nas pretensje i sam będzie miał poczucie, jakoby jego życie było ukierunkowane na spełnianie czyichś wymagań, wraz z bolesnym przeświadczeniem,  że i  on sam nie był dość dobry. Nikt bowiem nie uszczęśliwi  nieszczęśnika, ani nie wzbogaci nędzarza. Nie ma takiej mocy...

Pamiętajmy również o odmienności naszej natury.
 Energia kobieca jest zawsze bardziej ukierunkowana na zewnątrz.  Jej uwaga rozprasza się. Podąża ku wielu sprawom i problemom naraz. Serce kobiety jest szeroko otwarte, a poprzez to podatniejsze na zranienia.  Jej ciało i emocjonalność są miękkie, wrażliwe, subtelne. Dużo więcej mówi i przeżywa. Wprowadza twórczy chaos, zmienia zdanie.
Otwiera się, tworzy i rodzi nowe życie.
Czasem bywa niezdecydowana, rozwarta, niespójna, niedookreślona. Zostawia w sobie dużo przestrzeni dla zmian, dla przepływu nowych emocji, ekscytacji, namiętności.
Oczekuje od partnera  siły i zdecydowania. Ciągle się przybliża, che być dotykana, czuć kontakt.
Podczas seksu i rozmowy pragnie być scentrowana, uziemiona, utwardzona, zwarta, wypełniona męską energią.  Mężczyzna ją wyhamowuje, na chwilę spowalnia, porządkuje, przytrzymuje w jednym punkcie.
Podnieca ją jego siła i potencja.

Natura i energia mężczyzny jest bardziej ukierunkowana do wnętrza, koncentruje się w  punkcie. Uwaga skupia się na jednym celu, osobie, aspekcie, obiekcie. Nadmiar słów go rozprasza i męczy. Woli działać niż przeżywać i marzyć.
Potrzebuje faktów, realnych zysków i  efektów, a nie emocji.
 Zamyśla się. Poszukuje siły w sobie, nie na zewnątrz.
 Oddala się, harmonizuje w sobie, szuka przestrzeni...
Nie lubi  nadmiernego chaosu, poszukuje uporządkowania, klarowności, przejrzystości.
Podąża w jednym kierunku- do przodu, nie na boki.
Nie zabiega o nadmierny kontakt dotykowy. Podczas seksu i rozmowy pragnie uzupełnić się kobiecą miękkością, uczuciowością, ulotnością, zmysłowością, pieszczotą i swobodą. Podnieca go i fascynuje jej nieprzewidywalność oraz kruchość.
Pragnie rozładowania, odreagowania, zmiękczenia, wyzwolenia, odprężenia, wyciszenia, uduchowienia, skierowania energii ku górze.  Kobieta go unosi, pcha do przodu, stymuluje, lekko rozprasza na boki.

Odmienność naszej natury to dla nas największy dar, dzięki któremu możemy poczuć spójność i dwubiegunowość męsko- żeńskiej spirali wszelkiego bytu. Podczas cielesnych kontaktów pierwiastki YIN i JANG łączą się  bowiem w cudowną boską całość. Wypełnia się Boży zamysł nieustannego łączenia  i rozdzielania, splatania i rozplatania, wpływania i wypływania, zwierania i rozwierania. Podtrzymuje się puls, rytm, wzrasta wibracja, kreuje nowe życie…



Anielskie słowo o bratnich duszach.

Bratnie  dusze są jak splecione konarami drzewa. Czerpią z tej samej gleby i wzrastają w podobnym rytmie. Dają podwójny cień i po dwakroć rodzą owoce. Także z podwójną siłą opierają się wichurze, zamieci, burzy i suszy. 
Dwa splecione drzewa naprawdę trudno złamać...

Bratnia dusza to ktoś, z kim już raz tańczyłeś taniec przebudzenia. Mniej Cię rani, szybciej harmonizuje z tobą swoje serce i wibrację. Już poznał wasz wspólny, teraz na nowo odnaleziony, rytm.  Łatwiej i głębiej akceptuje twoje wady i mocniej podziwia zalety, bowiem sam je posiada.
 Musisz jednak pamiętać o tym, że nadrzędnym celem twojej bratniej duszy jest szczęście, wolność i odczucie miłości w samym sobie i ku sobie. Nie ma obowiązku i powinności, by coś za nas robić lub nas uszczęśliwiać. Jeśli jego miłująca uwaga oraz pełna wdzięczności i pragnienia czynienia dobra postawa, przyczynia się do pomnażania naszej miłości i szczęścia, to tylko DAR i ŁASKA dla naszej duszy. Nie nasza należność

       Tak właśnie czynią Aniołowie. Wiedzą, że inny Anioł nie jest im nic winien. Nie oczekują, tylko kochają, bo taka jest ich miłująca natura. Więc nikogo nie oskarżają i nie obwiniają. Po zakończeniu relacji nie czują urazy, gniewu, żalu, krzywdy.
  Nie wskazuję na byłych partnerów jako nie dość dobrych, przyczyniających się do ich nieszczęść. Oni tylko tańczą swój taniec. Taniec radości, wolności, ekscytacji, a czasem miłującego współczucia i współbrzmienia. W sercu Anioła jest bowiem zawsze pragnienie czynienia dobra dla anielskich braci i sióstr. Czuje się z nimi Jednością.
      Gdy Aniołowie się oddalają, to tylko  po to, by zgromadzić w sobie nowy potencjał czynienia dobra i odzyskać dawną moc. W oddaleniu nigdy nie czują się samotni, bo ich otwarte serca żywią się wieczną, boską miłością, a źródło nigdy nie wysycha. Gdy powracają, to zawsze z prawdziwej tęsknoty, by podzielić się z kimś zgromadzonymi w  darami i miłością. Mają jej  przecież tyle, że nikomu nie zabraknie. Nie boją się kochać.
   W Anielskich związkach nie ma przysiąg, lin i łańcuchów. Są tylko subtelne kanały dla przepływu bezwarunkowej, różowo- złocistej miłości. Wieczne i  na zawsze, bo anielskiego światła nie wygasza żadna ciemność.
Aniołowie szanują się wzajemnie i doceniają, rozumiejąc, że każdy ma swój rytm.
 Gdy połączą się dwie anielskie, bratnie dusze, to rozwijają się i wzrastają w boskim rytmie. Są jak pomnożony po tysiąckroć, puls jednego bijącego serca, Gdy się splatają, to następuje cudowna synergia. Widzą świat szerzej, bo mają dwie pary oczu, czynią więcej dobra, bo mają dwie pary dłoni, doświadczają nieskończonej mądrości, bo mają dwa umysły.
     Anioły nigdy nie mylą  się w doborze partnera  lub partnerki. Gdy Anioł jest gotowy do odczucia zakochania, to po prostu zwraca oczy ku niebu. Śledzi tory i wysokość lotów innych Aniołów. Poznaje swoją Anielicę po wielkości i mocy jej skrzydeł, bo przecież razem, w harmonii,  w jednym kierunku mają latać w przestworza. Stoi więc sobie na chmurce i czeka, która Anielica do niego doleci. Jest wysoko, więc tylko ta, posiadająca już jego moc, pojawi się  przy nim. Inne biedactwa nie podlecą. Wszystkie ładne i boskie, ale niektóre jakieś słabowite i pikują nie w tą stronę.
    Jest, przyleciała- boska, jedyna, w moim rytmie, z moją mocą i siłą. I jaka mądra, umie wybrać najcudniejszą chmurę. Teraz jest zmęczona, muszę dać jej swojej mocy.       
  Mi nie ubędzie, a jej przybędzie. Może spragniona, napoję ją wodą wiecznego Źródła. Może jej zimno, otulę ja puchem skrzydeł. Może czegoś jej potrzeba. Wyruszę po to i zaraz powrócę. Nie odleci, bo na chmurce, czekając  na nią uwiłem jej ciepłe i mięciutkie gniazdko. Dałem nawet trochę własnych piórek. Poczuje mój zapach. Z resztą żaden inny Anioł nie doleci, aż tak wysoko, by zawrócić jej w głowie. Głupia nie jest, wie po co mnie wybrała. Ja mądry to i ona mądra. Ja piękny to i ona piękna.
 Będę ją chronił, pokarzę jej nowe loty i otworzę wrota na całe przestworza. Jestem przy niej taki wielki, nieskończony, tak rośnie we mnie moja nowa moc. Ale na mnie patrzy, jak mnie podziwia, jak mi zawierza, jak na mnie czeka.  Oj, zaczyna przede mną tańczyć, tylko dla mnie jedynego. Jaką ma subtelną twarz i boską figurę, ile w niej gracji i wdzięku. Panie toż, to cud, nad cuda mi zesłałeś. Aż dostałem natchnienia i zawrotu głowy. Teraz śpiewa. Oj, ciut za dużo, jak na moje zmysły. Aż mnie poraziło. Po coś miałem lecieć, a ona czaruje mnie jak syrena. No nie dobrze. Pomówię z nią i poproszę, by mi tak  śpiewała, jak wrócę po załatwieniu wszystkich spraw. Przecież jak się oddalę może śpiewać ptakom, mi nie ubędzie, a im przybędzie. Bo, jak tak dalej pójdzie, to przetańczymy i przetrelujemy cała wieczność...
Powiem jej tylko, że jest boska i jedyna i już mnie nie ma.
 O Panie! Znów, sam w boskich przestworzach ale z nowym celem, by powracać w ramiona mojej słodkiej Anielicy. Jeszcze trochę, niech zaznam swobody, a ona niech za mną zatęskni. Polecę i nazbieram jej gwiezdnego pyłu, potem dotknę księżyca i przyniosę jej jego blasku. Niech się rozświetli, by nie przygasła mi jej złocista aura. Teraz zawracam, bo zachodzi słońce i muszę ją otulić, by nie lękała się ciemności. Jutro wyruszę na Ziemię i przyniosę jej płatków róż oraz nektaru jaśminu, by bosko pachniała. Nazbieram pereł z dna oceanu i utkam zwiewną suknię z nici jedwabników.
Pokonam jakiegoś demona, to będzie mogła w nieskończoność podziwiać moją moc i odwagę. Może poskromię wichurę i zatrzymam wybuch wulkanu, uspokoję jakieś trzęsienie ziemi  i zapobiegnę suszy albo powodzi, niech wie, że nie wybrała egoisty i tchórza.
    Powiem jej też, aby sama odbyła podróż w przestworza. Jak się zasiedzi czekając na mnie, to jeszcze mi się w kurę  zamieni. Ja orzeł, to i ona powinna być orlicą. Niech smakuje wolności, bo jeszcze zapomnimy po, co Bóg dał nam skrzydła. Potem polecimy razem.
Jej piękno, a mój zachwyt, jej ulotność, a moja siła. Jej podziw i czułe gesty miłości, a moja nad nią opieka.  Ja ją otulam, a ona wtula się we mnie, jam jej wodą, a ona moim kwiatem... 
I tak przez wieczność może trwać nasz boski taniec.

Anioł bowiem we wszystkim ufa, zawierza i wspiera, tą którą miłuje. Docenia każdy przejaw jej boskości i w niczym jej nie ujmuje. Ma jednak swoją wolność i przestrzeń, a Anielica nigdy nie jest mu dłużna. 
Copyright © 2014 Sięgnij do natury , Blogger